Znieczulica w przychodni sięgnęła szczytu! Pielęgniarki sobie poszły, a ludzie tylko patrzeli jak płacze.

Przychodnia to miejsce, w którym w razie potrzeby udzielana jest pacjentom natychmiastowa pomoc. Bywają jednak takie placówki, w których nie można liczyć na pomoc nawet wówczas, gdy wyraźnie widać, że jest ona potrzebna.

Ciąża to dla przyszłych rodziców magiczny czas oczekiwania. Wraz z rozwojem maleństwa, gdy znana jest już płeć, zaczynają się pieczołowite przygotowania do narodzin dzidziusia. Bywa jednak tak, że los płata przyszłym rodzicom okrutnego figla i odbiera im tak wyczekiwane dziecko.

Rutynowa wizyta

Pani Agata, młoda pacjentka jednej z gliwickich przychodni, późną jesienią, przybyła na rutynowe badania krwi. Jako przyszła mama wytrzymała pobieranie mimo, że bardzo bała się igieł.

Po oddaniu krwi do badania poczuła nagle mocny ucisk na pęcherz. Była w połowie ciąży, więc częste wizyty w toalecie były już dla niej normą. Podczas załatwiania swojej pilnej potrzeby, poczuła nagle silny ból, a oprócz „siusiu”, wypadło z niej coś, czego nigdy w życiu nie zapomni…

„Spuść to szybko, bo obrzydliwie wygląda…”

Przerażona pacjentka zaczęła rozpaczliwie wołać o pomoc i wkrótce do toalety przybiegły dwie pielęgniarki. W panice nie pomyślała, że jest już połączona z synkiem pępowiną, więc była przekonana, że właśnie znalazł się w toalecie.

Strużki krwi spływały po rajstopach do butów i na podłogę. Wiadome było, że rozpoczął się krwotok. Pielęgniarki poinstruowały ją jedynie, że „mimo wszystko” powinna udać się do szpitala i poklepały po ramieniu.

„Spuść to szybko, bo obrzydliwie wygląda…” – usłyszała Pani Agata słowa pielęgniarki instruującej koleżankę, gdy zamykały za sobą drzwi toalety. – „Jak to…” – pomyślała łkając. – „Nazwała moje dziecko TYM?!” – Ciągle krwawiąc naciągnęła mokrą od krwi bieliznę i rajstopy. Umyła drżące ręce i wyszła z toalety.

Zabrudziła by fotele

Ciągle płacząc i krwawiąc próbowała wykręcić numer do męża, lecz łzy zamazywały jej obraz. – „Może wezwiemy jej taksówkę…? – Nieee… Zabrudzi fotele…” – usłyszała z głębi poczekalni.

Podniosła wzrok, rozejrzała się i zdała sobie sprawę z tego, że wszyscy obecni gapią się na nią, coś szepczą, a w gabinetach lekarskich, za zamkniętymi drzwiami lekarze wciąż przyjmują pacjentów.

Pielęgniarki nie wezwały pogotowia, nie wezwały nawet żadnego z obecnych lekarzy. Zostawiły ją samą, krwawiącą, zapłakaną i przerażoną. Gdy udało się jej dodzwonić do męża, ten rzucił wszystko, czym się wówczas zajmował w pracy i ruszył do przychodni z drugiego końca miasta.

Zza filaru poczekalni przyszedł do niej mężczyzna i zapytał, czy zawieść ją do szpitala… Jedna osoba – po całej wieczności podszedł i zapytał, czy nie trzeba pomóc.

Pani Agata trafiła z bezwodziem do gliwickiego szpitala wielospecjalistycznego na oddział patologii ciąży, na którym pożegnała wraz z mężem ukochane dziecko – Synka, którego zdołali przytulić tylko raz.

Ombudsman – kim jest współcześnie? Sprawdź, czy wiesz!

Zobacz także: Przepis na sernik z kruchym ciastem

autor: Agata Bojczuk