Zauważyłam mój stosunek do ubóstwa, co mnie zaskoczyło. Postanowiłam dokonać pewnych zmian

Od dzieciństwa widziałam u rodziców ciągły strach przed pieniędzmi. Tata bał się dużo zarobić i nie zgadzał się na dobre lukratywne oferty. Pracował tam, gdzie wystarczyło na „życie”. Powtarzał: „Nie chcę, żeby moje dzieci chodziły do ​​toalety z ochroną”. Dlaczego tak się tego bał, nie wiem. Być może wszystko też pochodzi z dzieciństwa.

Mama martwiła się tylko, że nie starczy pieniędzy na jedzenie i ubrania dla dzieci. I zawsze starała się znaleźć pracę na pół etatu.

Czasy lat 90. nie były łatwe dla naszej rodziny i praktycznie całe świadome dzieciństwo i dorastanie spędziłam w wielkim napięciu dotyczącym pieniędzy.

W 2005 roku mój przyszły mąż i ja wyjechaliśmy do Moskwy i nasze problemy finansowe się skończyły. Oboje pracowaliśmy i na wiele było nas stać. Nie martwiliśmy się o pieniądze.

To tutaj zaczęły się „manifestować” moje podświadome postawy i lęki. W pewnym momencie bałam się, że z mężem jakoś dziwnie nam się cudownie układa. Doskonale, można powiedzieć. Nie mieliśmy jachtów i rezydencji, ale żyliśmy w dostatku.

Pamiętam, jak nagle ogarnął mnie taki smutek i nieoczekiwana melancholia i wydawało mi się, że zaraz wydarzy się coś złego. Być może miałam przeczucie choroby i śmierci mojego ojca i matki lub męża. Ale wszystkie te ciężkie myśli nieustannie wirowały i naciskały na mnie. A kiedy wydarzyły się nieszczęścia, byłam już prawie na skraju załamania i nie mogłam nawet myśleć pozytywnie.

Wkrótce po takich myślach zaczęliśmy z mężem mieć duże problemy finansowe i zdrowotne. Trudny poród i ciężki stan po chorobie dziecka z rozczarowującymi prognozami, zwolnienie męża z pracy, w 100% niedokończona sprawa, w wyniku której pojawiają się problemy z pieniędzmi. Wszystko naraz się zebrało.

Mąż nie mógł być rozdarty między biznesem a szukaniem nowej pracy. Przeżyliśmy tak długo, jak mogliśmy. Z dzieckiem w ramionach. Sytuacja ta trwała kilka lat i cały czas starałam się znaleźć przyczynę. Dużo nad sobą pracowałam. Kiedyś, gdy pojawiła się perspektywa dobrych zarobków, stchórzyłam. (Tak jak mój tata)…

W tym momencie złapałam się na myśli, że nie chcę dużo zarabiać

Czuję się spokojniej, gdy brakuje pieniędzy. Zaczęłam się uczyć — dlaczego tak jest?

I odkryłam w sobie strukturę, która nigdy nie pozwoliłaby mi mieć dużo pieniędzy: w podświadomości był obraz, że z człowiekiem nie wszystko jest dobre we wszystkich kierunkach. Jeśli masz pieniądze, pojawią się choroby, problemy rodzinne lub coś innego, co jest złe i trudne, co potrafi zaciemnić życie ludzi żyjących w dobrobycie. Dla mnie bogactwo oznaczało problemy.

Jeśli w rodzinie jest wszystko dobrze, zarówno ze zdrowiem, jak i z dziećmi, to trzeba za to zapłacić pieniędzmi. A raczej ich brakiem. Miałam do czynienia z tą konfiguracją jeszcze przez około trzy lata.

Kiedyś nagle, jasno i wyraźnie zrozumiałam, że to tylko moje myśli, które wybieram. Muszę tylko wybrać inne myśli i świadomie zmienić postawę w sobie.

Oczywiście nie zmienia się to z dnia na dzień. Nadal czasami wpadam w starą konfigurację. Ale teraz ją widzę i od razu zaczynam z nią pracować.
Teraz mocno wierzę, że możesz wybrać dowolną opcję w życiu.

To absolutnie normalne, aby zawsze wybierać opcję, w której w rodzinie wszystko jest dobrze, zdrowie każdego członka rodziny jest doskonałe, każdy członek rodziny realizuje się na swoim terenie, rodzina żyje w dostatku. I każdego dnia wybieram najlepszą opcję.

To też może cię zainteresować: Bulwersująca sytuacja w jednej z polskich miejscowości. Bandyci okradli dwie starsze kobiety. Czy wreszcie odpowiedzą za to, co zrobili

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Księżna Kate i Meghan Markle spotkają się w sądzie? Zaskakujące doniesienia z brytyjskiego dworu. O co chodzi

O tym się mówi: Rachunki za prąd pójdą do góry. O ile więcej zapłacimy w 2021 roku