Za pochówek księża żądają kosmicznie wysokich opłat, a sami pojawiają się tylko na chwilę. Ceny za organizację ostatniego pożegnania powalają na kolana 

Okazuje się, że śmierć bliskiej osoby to nie tylko wielka, niepowetowana strata i rozdzierający serce ból. Bo organizacja pogrzebu niesie ze sobą ogromne koszta, którym nie każdy jest w stanie sprostać.

Portal „kobieta.wp.pl” przytacza historie trzech kobiet, które musiały się zmierzyć z organizacją pogrzebu. Kwoty, jakie zapłaciły, powalają na kolana.

Historia Oli

Kiedy nagle zmarła matka Oli, dziewczyna przeżyła prawdziwy dramat. Kobieta dostała wylewu. Tym samym Ola została sama z 16-letnim bratem i ojcem-alkoholikiem.

Wielka strata i rodzinna tragedia to jednak jedno. Kłopot w tym, że ojciec nie był nigdzie zatrudniony, a rodzina nie posiadała żadnych oszczędności. Tymczasem czekała ich organizacja pogrzebu.

Od razu zrezygnowali z przetrzymywania ciała w chłodni z uwagi na wysokie koszty z tym związane. 22-latka zwróciła się więc do księdza z jej rodzinnej parafii, który, znając jej sytuację, szybko obiecał pomoc.

Zapewnił również, że cena pogrzebu nie będzie zbyt wysoka:

Powiedział, że pewnych kosztów nie da się ominąć, ale policzy nam jak najtaniej. Byłam w szoku, gdy podał kwotę wysokości 1300 zł. Jeżeli to ma być po taniości, to nawet nie chcę wiedzieć, ile wynosi „normalna cena”.

Na kwotę tę miało się składać opłacenie organisty, osób sprzątających kościół i człowieka odpowiedzialnego za utrzymanie porządku. Ola nie kryje zdziwienia składowymi pogrzebowej opłaty:

Chociaż regularnie uczęszczam do kościoła, nawet nie wiedziałam, że pojawia się tam ekipa sprzątająca. Nie rozumiem jeszcze funkcji pana, który podczas pogrzebu stał przy drzwiach prowadzących do kościoła. Niby był jako „ochrona”, ale w życiu nie widziałam, by ktoś robił awantury w kościele. Uważam, że jego obecność była po prostu zbędna.

Na szczęście na pomoc ruszyli znajomi matki z pracy oraz jedna z ciotek, którzy zorganizowali zbiórkę na opłacenie pogrzebu:

Dzięki nim mogłam opłacić mszę i dałam radę utrzymać się z bratem przez pierwsze miesiące po śmierci mamy. Ksiądz, który zapewniał mnie, że „dla siebie nie weźmie ani grosza”, nie pojawił się nawet na mszy w dniu pogrzebu. Po przybyciu do kościoła okazało się, że mszę będzie odprawiał kapłan, którego pierwszy raz widziałam na oczy.

Całkowity koszt pogrzebu matki Oli opiewał na kwotę 5300 złotych.

Przypadek Agnieszki

Agnieszka ma za sobą pogrzeb nagle zmarłego dziadka – w jego organizacji pomagała swojej babci. Pierwsze swoje kroki postawiła na parafii. Tam od razu usłyszała, że koszt pogrzebu to 700 złotych. Cena miała pochodzić ze ściśle określonego cennika i nie podlegała żadnej negocjacji, a już na pewno nie była uwarunkowana możliwościami finansowymi rodziny zmarłego albo tradycyjnym „co łaska”.

Wspomniana cena nie obejmowała jednak kosztów organisty (150 złotych). Rodzina poniosła ponadto koszt 1000 złotych za sprowadzenie ulubionego księdza babci.

Całkowity koszt pogrzebu to 15 tysięcy złotych – cena zawierała wykup miejsca na cmentarzu. Niemniej jednak 1200 złotych za odprawienie mszy wydaje się znacznie wygórowaną ceną.

https://www.youtube.com/

Izabela – organizowała pogrzeb babci

Izabela za pogrzeb babci zapłaciła 10670 złotych. W skład tej ceny wchodziły usługi zakładu pogrzebowego (3870 złotych), zakup kwiatów (1000 złotych), ubranie dla zmarłej (700 złotych), opłacenie kamieniarza (600 złotych) oraz stypa (3000 złotych).

Ksiądz tymczasem zażądał kwoty 1000 złotych za odprawienie mszy, dodatkowe środki poszły na organistę (350 złotych) i asystę do mszy (150 złotych).

Biorąc pod uwagę powyższe kwoty, Iza jest oburzona żądaniami księdza, który stawił się jedynie na nabożeństwie, podczas gdy resztą zajął się zakład pogrzebowy.

Podobnego zdania jest Paulina, która uważa, że rola księdza powinna sprowadzać się głównie do pomocy:

To oni powinni najbardziej pomagać, dawać, a nie na odwrót. Nie ma wątpliwości, że wkład pracy duchownych w uroczystości pogrzebowe jest niewspółmierny do wysokich kwot wymaganych od wiernych borykających się z niespodziewaną stratą.

https://www.youtube.com/

W konfesjonale: OD SPOWIEDZI PIERWSZY RAZ W SWOIM 34-LETNIM ŻYCIU ODCHODZIŁAM ZE ŁZAMI W OCZACH. USŁYSZAŁAM, ŻE JESTEM WYRODNĄ MATKĄ: O STOSUNKU KSIĘŻY DO WIERNYCH PRZYSTĘPUJĄCYCH DO SPOWIEDZI. OSTRE SŁOWA DUCHOWNYCH

Z kościoła wybiegła cała we łzach: POWIEDZIAŁ, ŻE JEŚLI TEGO NIE ZROBIĘ, MAM NIE POJAWIAĆ SIĘ W KOŚCIELE. KOBIETA PRZYSTĘPUJĄCA DO SPOWIEDZI OPOWIEDZIAŁA O TYM, CO WYDARZYŁO SIĘ W KONFESJONALE. SŁOWA KSIĘDZA DOPROWADZIŁY JĄ DO ŁEZ. POTEM PODJĘŁA WAŻNĄ DECYZJĘ

KK