W bardzo młodym wieku urodziłam dziewczynkę, jestem samotną matką, bo mój kochanek, jak się okazało, w tamtym okresie nie był gotowy na związek i zostawił mnie z dzieckiem w ramionach.

Zaczęłam pracować jako krawcowa, po jakimś czasie dostałam mały pokoik w akademiku. Długo płakałam, ale koledzy wspierali mnie, jak mogli, za co wciąż jestem niezmiernie wdzięczna.

Urodziła się moja córka Marta, stała się sensem mojego życia! Dziesięć lat później mój przyjaciel pomógł mi wprowadzić się do dwupokojowego mieszkania.

Całe życie poświęciłam Marcie, zawsze ciężko pracując, aby mojej córce niczego nie zabrakło.

Marta zaczęła grać w siatkówkę, dużo podróżowała po miastach, często wyjeżdżała za granicę.

Marta dorosła, stała się niesamowitą pięknością, ale zaczęłam czuć, że oddala się ode mnie, pojawiły się w jej życiu sekrety.

Kiedy pokłóciłyśmy się o siatkówkę, Marta nie rozumiała, dlaczego wysłałam ją tam jako dziecko, powiedziała, że ​​lepiej byłoby uczyć się języków obcych. Dla mnie był to szczerze szok, Marta zawsze chodziła na treningi siatkówki z wielką przyjemnością, nie opuściła ani jednej lekcji i nigdy nie odmawiała pójścia.

Zrozumiałam, że to był wpływ jej przyjaciół, kiedy musiałam ich zobaczyć. Jedna pracuje jako przewodnik, towarzyszy obcokrajowcom, a druga jest nauczycielką angielskiego. Dziewczyny są pięknie i stylowo ubrane.

Pewnego dnia przyprowadziła chłopca do domu i powiedziała: „Mamo, on jest teraz moim mężem i będzie mieszkał z nami”.

Zgodziłam się i nie analizowałam tego. Ryszard był z zawodu artystą, ale aby zabrać go do naszego domu, trzeba było mieć pozwolenie na pobyt. Po zarejestrowaniu go w naszym mieszkaniu zaczęłam czuć, że nie ma w nim miejsca.

Ryszard nic nie robi, śpi do południa, w nocy ćwiczy, nie można się wtrącać. W ogóle nie przynosi pieniędzy do domu. Kupiliśmy mu drogie ciuchy, żeby mógł poznać właściwych ludzi i zacząć piąć się po szczeblach kariery.

Czasami pytam zięcia, czy ma pracę, ale moja córka od razu staje w jego obronie i mówi, że nie chce żyć samotnie bez męża tak jak ja.

Uznając, że jestem tu zbędna, wybrałam się na kilka dni do koleżanki. Mieszkałam z nią, płakałam, rozmawiałam, a potem jej krewny zadzwonił i poprosił o opiekę nad psem i kwiatami, gdy byli nad morzem. Moja przyjaciółka zatrzymała mnie na trzy tygodnie.

Szłam po parku z psem i usłyszałam znajomy głos: „Anna, czy to ty?”. Ten Andrzej zabiegał o mnie od dawna, też bardzo mnie lubił, ale nic nam nie wyszło, ponieważ Marta stawiała opór i nie dała mi możliwości zbudowania związku, ożenku i rozwodu. Andrzej, tak jak ja, nie ożenił się. Usiedliśmy, żeby porozmawiać i zdaliśmy sobie sprawę, że stare uczucia jeszcze nie zniknęły.

Teraz wychodzę za mąż. Kiedyś poszedłem do starego mieszkania mojej córki odebrać swoje rzeczy, góry niemytych naczyń w domu, rzeczy mojego zięcia były porozrzucane wszędzie, moja córka wpadła w panikę, mąż nie spędzał nocy w domu. Podnoszonym głosem powiedziała mi, że zrujnowałem jej życie.

Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego zrujnowałam sobie życie, zawsze starałam się jak najlepiej i robiłam wszystko tylko dla niej. Teraz chcę żyć dla siebie.

To też może cię zainteresować: Filip Chajzer koczował pod sklepem. W mediach społecznościowych dał upust emocjom. Co się stało

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Gdy wieść o odejściu Marka z programu „Złomowisko” obiegła media, produkcja postanowiła oddać cześć jego pamięci. Ten pomysł nie wszystkim się spodobał