Z powodu rzadkiej choroby ten młodzieniec na zawsze pozostanie w ciele małego dziecka. Jak żyje i czym się zajmuje

Dziewięcioletni chłopiec, Dylan Myers, mieszka na przedmieściach Londynu. Z powodu rzadkiej choroby genetycznej, na zawsze pozostanie w ciele małego dziecka. Choroba ta otrzymała nieoficjalną nazwę zespołu Piotrusia Pana. Lekarze wierzyli, że Dylan nie przeżyje roku. Myers jednak przełamuje wszelkie spekulacje naukowe swoim życiem.

 

 

Młody Brytyjczyk waży teraz nieco ponad dziesięć kilogramów. A jego wzrost nie osiąga dziewięćdziesięciu centymetrów. W ciągu roku Dylan rośnie tylko o jeden milimetr.

Myers naprawdę ma bardzo trudny czas. W końcu nie może nawet spać normalnie. Zbyt często występują u niego ataki bezdechu, to znaczy chłopiec po prostu przestaje oddychać we śnie. Napady występują średnio dziewięć razy dziennie. Rodzice muszą być stale w pogotowiu, aby ratować syna.

Myers nie mógł nauczyć się mówić. Mówi jak jednoroczne dziecko. Mówi „mama”, tatę nazywa „uh”, swoją starszą siostrę Scarlett nazywa „gaga” lub „nana”, a swoją babcię nazywa „bum-bum”.

 

google

 

Jeszcze przed narodzinami Dylana jego rodzice wiedzieli, że dziecko będzie miało problemy zdrowotne. Badania przesiewowe w dwudziestym tygodniu ciąży wykazały, że serce nie rozwija się prawidłowo.

Kiedy Myers skończył osiem tygodni, zaczęły się bezdechy. Miał także infekcje ucha i infekcje gardła. W sumie Myers cierpi na dwadzieścia różnych zaburzeń, od autyzmu po kamienie nerkowe.

Jak długo przeżyje Dylan, nie wiadomo, ale aby przedłużyć swoje dni na tym świecie, musi wziąć ponad dwadzieścia leków. Ból osłabia morfina. On także bierze sterydy. W swoim małym życiu młody Brytyjczyk przeżył pięćdziesiąt operacji.

 

Sprawdź także: Mężczyzna na wózku inwalidzkim przebudował opuszczony sklep. Niezwykła metamorfoza zwykłego budynku

Oferujemy: Porzucony pies w spektakularny sposób okazał swe przywiązanie do ludzi. To wzrusza do łez