„Wychowałam się w naprawdę surowej katolickiej rodzinie”. Pouczająca historia nastolatki i jej zmieniające się spojrzenie na relacje z rodzicami

Wychowałam się w naprawdę surowej katolickiej rodzinie. Spodziewano się po prostu, że będziemy chodzić do kościoła w każdą niedzielę i że będziemy „bronić wiary katolickiej”, jak to określili moi rodzice.

Nigdy nie buntowałam się przeciwko religii, jak wielu moich przyjaciół. Z jakiegoś powodu nie mogłem poddać się rozczarowaniu rodziców.

Nigdy nie widziałem siebie

Moi rodzice i ja nigdy tak naprawdę nie widzieliśmy się w niczym. Kiedy byłem młodsza, chodziło tylko o proste rzeczy – długość mojej spódnicy, sposób noszenia włosów czy filmy, które chciałam oglądać. Ale gdy podrosłam odkryłam, że nie zgadzaliśmy się na wielu innych płaszczyznach – mój wybór przyjaciół, to, czego chciałam się uczyć na uniwersytecie, kwestie polityczne lub sposób spędzania weekendów.

Opuściłam dom w wieku 17 lat, aby studiować na uniwersytecie w innym mieście. Wyprowadzka z domu całkowicie poszerzyła moje spojrzenie na świat i zmieniła moje zdanie na wiele tematów. W ciągu ostatnich dwóch lat spotkałam niesamowitych ludzi z niezwykle różnorodnymi doświadczeniami. W kręgu moich przyjaciół są ludzie o różnych religiach, wierzeniach, wartościach, kulturach i różnych sposobach podejścia do życia. Ale wspaniałe jest to, że szanujemy opinie innych. Nauczyłam się kwestionować to, czego mnie nauczono i nie zawsze się zgadzam tylko dlatego, że tak myślą „wszyscy inni”.

Moja mama się nie zgadzała

Przez pierwsze kilka razy, kiedy wracałam do domu, aby odwiedzić rodziców, było mi bardzo trudno. Trudno mi było poradzić sobie z niemożnością wyrażania opinii tak swobodnie, jak to robiłam, gdy byłam poza domem. Moja mama niekoniecznie zgadzała się z moim bezpośrednim podejściem do życia. Podczas gdy zawsze starałam się, aby ludzie traktowali mnie, moje przekonania i opinie poważnie, jej podejście brzmiało: „po co z tym walczyć… dlaczego nie płynąć z prądem”. To było naprawdę frustrujące. Byłam naprawdę zdenerwowana, że moi rodzice nie zgadzają się z tym, co robię.

Jednak trzymałam się tego. Dzwoniłam do domu i mówiłam mamie o nowym projekcie lub komitecie, w który się zaangażowałam i chociaż widziałam ją kulącą się po drugiej stronie telefonu, próbowałam sobie przypomnieć, dlaczego robię to, co robię lub dlaczego wyznawałam takie przekonania. Przekonałam się, że naprawdę muszę sobie przypominać, że dobrze jest mieć takie opinie, ale także, że moja mama też może mieć swój punkt widzenia.

Szacunek

Najbardziej podobało mi się w moich przyjaciołach to, że szanowaliśmy wzajemne opinie. Rozmawiałam na ten temat z przyjacielem i w końcu zdałam sobie sprawę, że jeśli chcę, aby moi rodzice szanowali to, co miałam do powiedzenia, musiałam również spróbować uszanować ich punkt widzenia. Choć było to trudne, kiedy starałam się szanować ich wartości i opinie, dogadywanie się z rodzicami było dużo łatwiejsze.

Co o tym sądzicie?

Jak informował portal „Wiesz”: Ministerstwo Planuje Powrót Dzieci Do Tuż Po Feriach. Wirusolog Skomentował Niewielką Liczbę Zakażeń