O tragicznym wypadku męża Agnieszki Woźniak-Starak, prezenterki TVN mówiło się bez przerwy od sierpnia. Spekulacje na temat wydarzenia wciąż nie milkną. Okazuje się, że grób milionera, który znajduje się na terenie rodzinnej posiadłości Fuleda, powstał tam nielegalnie. Czy to znaczy, że wystarczy mieć pieniądze, aby pochować kogoś tam, gdzie się po prostu chce?

Tragedia nad jeziorem Kisajno

Piotr Woźniak-Starak zmarł w wyniku utonięcia na mazurskim jeziorze, po tym jak wypadł z motorówki podczas nocnego rejsu. 30 sierpnia pochowano go na terenie rodzinnej posiadłości, jednak inspektor budowlany, który zbadał miejsce, wykazał pewne nieprawidłowości, informuje Fakt.

Zgodnie z prawem można dochować pochówku poza cmentarzem tylko w katakumbach. Inspektor budowlany zbadał miejsce pochówku Piotra Woźniaka-Staraka i stwierdził, że nie ma tam katakumb. To oznacza, że pochówek odbył się niezgodnie z prawem. Dlatego zdecydowaliśmy o złożeniu zawiadomienia do prokuratury” – mówi Janusz Dzisko, dyrektor wojewódzkiego sanepidu w Olsztynie.

Z punktu widzenia epidemiologii to nie ma żadnego znaczenia, żadnego ryzyka, że tych katakumb nie ma. Ale przepis jest przepis. Mamy związane ręce i musieliśmy wystąpić do prokuratury. Można by to zostawić, rodzina już swoje przeżyła, ale prawo nas zobowiązuje – mówi Dzisko.

Prokuratura rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie.

Powód śmierci

Sekcja zwłok producenta filmowego wykazała, że podczas wypadku miał 1,7 promila alkoholu we krwi. Biegli ustalili, że bezpośrednia przyczyną zgonu było uderzenie w głowę ostrym narzędziem, prawdopodobnie śrubą napędową łodzi.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o życiu Agnieszki Woźniak-Starak , zobacz: Agnieszkę Woźniak-Starak Czekają Kolejne Zmiany W Życiu?

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o Kościołach, zobacz: Szokujące: Papież Franciszek Dopuści Kobiety Do Kapłaństwa?