Wyjątkowe znalezisko w jednym z polskich miast. Osoba, Która Poszukuje Swojej Cennej Zguby Miała Czas Do Północy. Wiemy, Co Stanie Się dalej

Dwa lata mija od momentu, jak nieznana osoba pozostawiła w słupskim hospicjum Pismo Święte oraz ponad 100 tysięcy złotych i około 2 tysiące euro w foliowej reklamówce. Dziś o północy minął ostateczny termin, w którym właściciel mógł odebrać swoją zgubę. Co teraz stanie się z pieniędzmi?

Przez dwa lata właściciel ponad 100 tysięcy złotych nie zgłosił się, żeby je odebrać. Funkcjonariuszom policji także nie udało się ustalić do kogo kwota ta może należeć. Jeśli właściciel sumy się nie znajdzie do północy 21 kwietnia, pieniądze staną się własnością miasta.

Wyjątkowe znalezisko

Jak podaje portal „RMF24”, słupski magistrat zapowiedział, że jeśli właściciel pieniędzy się po nie zgłosi, pełna suma trafi do hospicjum. Także pielęgniarka, której należy się znaleźne, zapowiedziała, że nie zamierza zachować dla siebie ani grosza.

Przypomnijmy, do tego niecodziennego znaleziska doszło 17 kwietnia 2018 roku w słupskim hospicjum. Pod stolikiem przy wejściu ktoś zostawił foliową reklamówkę, w której znajdowało się ponad 101 tysięcy złotych i ponad 2 tysiące euro. Na stoliku leżało Pismo Święte.

pixabay.com

Tak wyglądały

Pieniądze w reklamówce sklepu Żabka odkryła pielęgniarka zatrudniona w hospicjum w Słupsku. Pozostawione Pismo Święto miało z kolei niebieską okładkę. Takie egzemplarze najczęściej można spotkać często w hotelach dla biznesmanów.

„Wiemy tylko, że osoby związane z naszymi pacjentami widziały, jak pod wieczór w miejscu, gdzie znaleziono pieniądze, siedziała starsza para, która w pewnym momencie wyszła z hospicjum. Podobno wyglądali jak bardzo zakochani, a pan podtrzymywał panią, która była nieco niepełnosprawna” – powiedziała portalowi gp.24 dyrektorka hospicjum w Słupsku, Teresa Jerzyk.

O tym nietypowym znalezisku poinformowano od razu policję. Pieniądze zostały zdeponowane na specjalnym koncie należącym do słupskiego magistratu. Podano, że do północy nikt się nie zgłosił. Policji też nie udało się ustalić właściciela. „Zgodnie z przepisami pieniądze przechodzą na rzecz miasta.

Znalazca

Dziś do znalazcy zostanie wysłane specjalne pismo, w którym zostanie on poinformowany o przysługującym mu prawie do znaleźnego. W piśmie pojawi się pytanie, czy decyduje się na skorzystanie z prawa do niego, czy też z niego rezygnuje. Na decyzje pielęgniarka z hospicjum będzie miała co najmniej 14 dni.

„Jeśli ta osoba poinformuje nas o odstąpieniu od znaleźnego albo nie odpowie w terminie na pismo, to w ciągu kilku dni cała kwota trafi do hospicjum. Nie chcemy my ich wydać. Domyślamy się, że ten, kto je zostawił w hospicjum, chciał, aby w nim pozostały, skoro przez dwa lata nie zgłosił się po zgubę” – poinformowała rzeczniczka słupskiego magistratu Monika Rapacewicz.

Z ustaleń portalu gp.24 wynika, że pielęgniarka, która znalazła pieniądze nie zamierza przyjąć znaleźnego.

YouTube/Fundacja Hospicyjna

Co sądzicie o całej sytuacji?

To też może cię zainteresować: Ta niezwykła inicjatywa rozweseliła mieszkańców jednego z polskich miast w dobie pandemii. Wzrok każdego był zwrócony na balkon

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nigdy nie wyrzucaj wyciśniętej cytryny. Mamy 5 sposobów na jej użycie

A.W.