Tadeusz Lubiarz ze Szczecina ma swoją wiewiórkę. Tak, to nie bajka. Zwierzę wabi się Pitek. Mężczyzna znalazł malutkie, rude stworzonko, gdy spacerował z psami. Z doświadczenia wiemy, że wiewiórki skaczą po drzewach i nic im się nie dzieje, jednak Pitek był za mały na takie wybryki. Spadł z wysokości i wydawało się, że nie przeżyje.

Pan Tadeusz postanowił pomóc zwierzakowi. Przygarnął go do siebie i z początku karmił wyłącznie kozim mlekiem. Co ciekawe, Pitek gdy już odzyskał pełnię sił, nie chciał wcale wracać do lasu. Tak przyzwyczaił się do swojego opiekuna, że są teraz nierozłączni. To potwierdzenie na to, że przyjaźń między człowiekiem a zwierzęciem potrafi zdziałać cuda. Niejednokrotnie widzieliśmy, że wiewiórki są płochliwe i uciekają przed spacerującymi w parku ludźmi. W tym przypadku jest zupełnie inaczej.

Pitek i pan Tadeusz są nierozłączni. Często chodzą razem na spacery do lasu, ale wiewiórka ani nie myśli o ucieczce czy rozłące. Grzecznie towarzyszy mężczyźnie, siedząc sobie na jego ramieniu. Co ciekawe, Pitek nie boi się również zaprzyjaźnionych z rodziną czworonogów. Na udostępnionym w sieci filmiku widać, że dotyka pyszczkiem bardzo dużego psa pana Tadeusza.

To piękne, że wiewiórka nie potrzebowała nawet żadnego behawiorysty, tylko sama instynktownie zaufała swojemu opiekunowi i wybawicielowi. Piękna przyjaźń!

To również może Cię zainteresować: Katarzyna Żak Zdobyła Się Na Szczere Wyznanie Na Temat Swojego Małżeństwa. „Wiele Razy Już Pakowałam Walizki”

Zobacz także: Przełom W Polskiej Polityce. Donald Tusk Czekał Na Takie Słowa Andrzeja Dudy