Trwa osiedlanie ukraińskich uchodźców w Polsce. Henryk Kowalczyk komentuje krajowe zasoby żywności. Czy starczy jej dla wszystkich

W XXI wieku doczekaliśmy momentu, w którym doszło do bardzo dziwnego, ale krwawego w skutkach konfliktu zbrojnego. Wielu ludzi zarówno w Polsce, jak i w krajach sąsiednich mocno negowało możliwość wybuchu III wojny światowej.

Jakież było zdziwienie ich wszystkich, gdy Vladimir Putin wysłał armię składającą się z bardzo młodych i nieświadomych tego, co faktycznie się dzieje mężczyzn, którzy wtargnęli na teren Ukrainy, myśląc, że odbywają ćwiczenia wojskowe gdzieś na terenie Rosji.

Jak wygląda sytuacja z zasobami żywności w Polsce w obliczu napływu nowych mieszkańców

Schwytani przez Ukraińców młodzieńcy rosyjscy szczerze wyznali, że dowództwo powiedziało im, że jadą na ćwiczenia. Pozbawieni zapasów żywności i wody do picia, zmęczeni, ekstremalnie wystraszeni jeńcy wojenni dzwoniąc do swoich rodzin w Rosji, z płaczem opowiadali o tym, co tak naprawdę ich spotkało. Później okazało się, że od szabrujących sklepy głodnych żołnierzy rosyjskich znacznie groźniejsi są czeczeńscy najemnicy, którzy dobrze odżywieni, wypoczęci i uzbrojeni po zęby rozpoczęli krwawe bombardowania z powietrza i z wyrzutni rakietowych. Do Czeczenów potem dołączyli Białorusini.

Wiele krajów w Europie zadeklarowało niesienie pomocy Ukrainie zarówno tam na miejscu, jak i wojennym uchodźcom. Aktualnie Polska kontynuuje przyjmowanie ukraińskich uchodźców wojennych, a także osiedlanie ich i w przyszłości adaptację.

Tymczasem tabloidy rozpoczęły spekulacje na temat stanu gospodarczego Polski i krajowych zasobów żywności. Jak wiemy, wielu Polaków ze starszego pokolenia, które związane było lub jest, z życiem na wsi, pamięta bardzo dobrze, że byliśmy w dużej mierze samowystarczalni pod względem wytwarzania żywności na własne potrzeby.

Żyjąc w symbiozie, mieszkańcy wielu wsi mogli zaopatrywać się wzajemnie w produkty spożywcze różnego rodzaju, gdyż jedni mieli do sprzedania mleko i mięso, podczas gdy inni mogli uraczyć mieszkańców kurzymi jajkami, ziemniakami, czy chlebem upieczonym we własnym piecu.

Teraz gdy wielki przemysł spożywczy ogarnął cały świat, niszcząc przy tym małych i średnich producentów lokalnych, cały kraj mógłby zacząć się martwić o zasoby pożywienia, gdyż są one uzależnione od możliwości importowania, eksportowania czy transportu.

Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk w rozmowie z mediami stwierdził, że w zeszłym roku polski eksport produktów rolno-spożywczych osiągnął wartość blisko 40 miliardów euro. W związku z powyższym posiadając nadwyżki żywności, Polska jest pod tym względem bezpieczna w obliczu zwiększającej się wciąż ilości obywateli.

Z życia znanych ludzi informowaliśmy o: Niepokojące zachowanie Antka Królikowskiego. Aktor udzielił dziwnego wywiadu. Czy zawirowania w życiu osobistym będą miały wpływ na jego karierę

Sprawdź również ten artykuł: Prezydent Ukrainy w przeszłości był aktorem. Serial z Wołodymyrem Zełeńskim w roli głównej bije obecnie rekordy popularności. Jak go oceniają widzowie