Historia psa, który miał odgryźć głowę swojemu panu, wstrząsnęła nie tylko Lublinem, ale całą Polską.

Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu w jednym z mieszkań na Tatarach strażacy odnaleźli ciało pozbawione głowy. Dziś pojawia się pytanie, czy policja nie popełniła błędu?

Śledztwo prokuratury

Na zlecenie prokuratury została przeprowadzona sekcja zwłok, choć na jej ostateczne wyniki ze względu na zaawansowany stan rozkładu ciała trzeba będzie jeszcze poczekać. Ze wstępnej opinii biegłych wynika, że mężczyzna zmarł śmiercią naturalną, a do uszkodzeń ciała przez psa doszło już po jego śmierci.

Pies nie był agresywny

Jak wskazują sąsiedzi zmarłego, suczka o imieniu Agatka była psem spokojnym, zarówno w kontaktach z ludźmi, jak i innymi psami. Sąsiedzi odnieśli się również do kierowanych pod ich adresem zarzutów o brak zainteresowania sąsiadem i ignorowanie głośnego szczekania psa.

Policja miała otrzymywać sygnały od sąsiadów

Sąsiedzi mężczyźni przekonują, że wielokrotnie pukali i dzwonili do drzwi sąsiada. Kiedy ten nie otwierał, zgłosili sprawę na policję. Nic to jednak nie dało, bo choć dzielnicowa pojawiła się, to niestety pomyliła blok. Minęło kilka dni, za nim udało się odkryć makabryczną prawdę.

Czy policja popełniła błąd?

Na razie trwają czynności mające wyjaśnić, czy podjęte przez funkcjonariuszy działania były odpowiednie. O wszczęciu czynności wyjaśniających poinformował w rozmowie z „Polska The Times” kom. Kamil Gołębiowski.

źródło: se.pl