Ostatni felieton Tomasza Lisa zdaje się przewidywać jego chorobę. Jego wypowiedź wydaje się w tym kontekście tym smutniejsza.

Tomasz Lis kilka dni temu doznał udaru, w związku z którym trafił do szpitala w Olsztynie. Okazuje się, że dziennikarz mógł przeczuwać zbliżające się zagrożenie, czego ślady można odnaleźć w jego ostatnim felietonie zamieszczonym w „Newsweeku”.

Proroczy felieton

Jak podaje portal „Pikio”, Tomasz Lis w świątecznym wydaniu magazynu „Newsweek” napisał felieton odnoszący się do zdobyczy medycyny i podejściu do zdrowia, jako najcenniejszego daru, jaki mamy.

Źródło: pudelek.pl

Każdy dzień w zdrowiu jest prezentem, niekiedy błyskawicznie znikającym. Podziękowałbym też za zdobycze medycyny, na przykład za procedurę wbijania się igłą w udo, tak by za chwilę za pomocą kamery naprawić mózg” – napisał dziennikarz. Każdy, kto teraz czyta te słowa, nie może oprzeć się wrażeniu, że Tomasz Lis przeczuwał, że nadciąga najgorsze.

Źródło: jastrzabpost.pl

Tomasz Lis stosunkowo oszczędnie udziela informacji odnoszących się do przyczyn hospitalizacji i stanu swojego zdrowia. Zdradził jedynie, że czeka go długa i dość wymagająca rehabilitacja, choć będzie robił wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do aktywności zawodowej i zdrowia.

To też może cię zainteresować: Tomasz Lis w szpitalu: Dziennikarz przerywa milczenie. Wydał oświadczenie o stanie swojego zdrowia

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kamil Durczok: grozi mu dwadzieścia pięć lat więzienia. Prokuratura nie odpuszcza

A.W.