Od tragicznej śmierci prezydenta Adamowicza minął już rok. Minione Boże Narodzenie Magdalena Adamowicz i jej córki po raz pierwszy spędził bez ukochanego męża i ojca. Żona byłego prezydenta Gdańska zdradziła, jak wyglądały ich święta.

 

Rok od tragedii

Niewiarygodne, że od tego strasznego wydarzenia minął już rok. Jak podaje „Super Express”, Magdalena Adamowicz próbuje żyć normalnie, będąc mamą i ojcem dla swoich córek. Nie zawsze jest jej jednak łatwo.

Bardzo za nim tęsknimy. Od tragedii minął już rok, a ja nadal czuję się żoną. Noszę obrączkę, a obrączkę męża mam zawsze na szyi. Nie chcę być nazywana wdową – mówi. – Byliśmy bardzo zgodnym małżeństwem, zawsze przytuleni, trzymający się za ręce… w naszym mieszkaniu wszystko nam go przypomina. Książki, które Paweł czytał, jego fotel, perfumy. Cały czas jest przy mnie, czuję jego zapach… – mówi Magdalena Adamowicz i dodaje, że nie ma dnia, w którym nie myślałaby o swoim mężu. – Takie naturalne wspomnienia przychodzą w życiu codziennym. Często łapię się na tym, że mówię „A Paweł by to zrobił tak”… staram się być teraz dla naszych córek mamą i tatą. Nie zawsze mi się to udaje, czasem słyszę : „Tata robił to inaczej…” – przyznaje pani Magdalena.

Źródło: Fakt

Pierwsze święta bez Pawła

 

Magdalena Adamowicz przyznaje, że był to dla jej rodziny trudny czas.

Najcięższy był dla mnie 23 grudnia. Wizja świąt bez Pawła, bez taty, była dla nas najsmutniejsza. Przepłakałam wtedy cały dzień. Przeżyłam go bardziej niż dzień pogrzebu, kiedy trzymała mnie adrenalina i którego tak naprawdę do końca nie pamiętam. Obiecałam jednak córkom, że Boże Narodzenie nie będzie smutne i wytrwałam w tym postanowieniu…” – mówi Adamowicz.

 

Samotna Wigilia

 

Żona byłego prezydenta opowiada o Wigilii, jak o dniu, który spędziłaby w obcym mieście. Porównuje siebie do turystki spacerującej po Gdańsku. Wieczorem zjedli kolację z rodziną

W pierwszy dzień świąt poprosiłam abyśmy powspominali Pawła, jaki był jak był mały… Nie było to na początku łatwe, jednak teściowie w końcu się rozkręcili i poznałam wiele historii, których wcześniej nie słyszałam. Paweł był z nami podczas każdej świątecznej modlitwy. Ze smutkiem patrzyłam na puste miejsce przy stole, jednak byliśmy naturalni, nie zrobiliśmy z jego nieobecności tematu tabu” – zapewnia w rozmowie z „SE”.

Źródło: Do Rzeczy

Życie po śmierci

 

Wiele osób zarzucało Magdalenie, że chce robić karierę polityczną na śmierci męża. W maju udało jej się bowiem zdobyć mandat do Parlamentu Europejskiego. Długo walczyła z taką łatką, jednak była silna.

Z podjęciem tej decyzji wahałam się bardzo długo, praktycznie do samego końca – mówi i dodaje, że do startu w wyborach namówili ją przede wszystkim zwykli ludzie.

 

Ten tekst z pewnością Cię zainteresuje: WIELKI POWRÓT ICH TROJE. NOWA WERSJA STAREGO PRZEBOJU. INTERNAUCI SĄ ZACHWYCENI

Przeczytaj także ten artykuł: MICHAŁ WIŚNIEWSKI UPUBLICZNIŁ ROZMOWY ZE ZNANĄ STACJĄ TELEWIZYJNĄ: PIOSENKARZ NIE MÓGŁ LICZYĆ NA POMOC W WAŻNEJ SPRAWIE

AF