Niezależna, silna, piękna i władcza. Dała kosza samemu Józefowi Stalinowi mimo, że mogła tym napytać sobie biedy. Wiodła życie okraszone legendarnymi anegdotkami, a jej mama odmłodziła ją jeszcze przed narodzinami. O kim mowa?

Zapobiegliwa mama

Nina Andrycz urodziła się w 1912 roku, jednak liczne, niezależne źródła podają, że na świat przyszła jednak w 1915 roku. O taką informację zadbała mama małej Niny, która przewidziała wielką karierę swej pięknej i uzdolnionej aktorsko córki.

Nie było to jednak potrzebne, ponieważ niespotykana uroda, siła i charyzma Niny sprawiły, że przez całe życie otaczał ją wianuszek zakochanych w niej po uszy mężczyzn, a w tym nieszczęśliwym gronie znalazł się sam Józef Stalin, którego zaloty rzecz jasna odrzuciła, traktując go jak całą resztę adoratorów.

Mama zaraziła córkę miłością do teatru

Często zabierała córkę do teatru, by zadbać o jej rozwój i poczucie estetyki. Mimo, że nie przelewało się im w domu, mama Niny dbała o to, by Nina pokochała teatr równie mocno, co ona sama.

Pierwsze aktorskie próby, Nina podjęła przed wojną i od tamtych chwil zagościła na deskach teatru na dobre. Nawet czas okupacji, który zmusił ją do pracy kelnerki nie zniszczył w niej miłości do aktorstwa, które po wojnie na szczęście kontynuowała.

Niezłomna „Królowa PRL-u”

Mimo wielu, którzy ubóstwiali ją za całokształt, Nina wybrała na męża Józefa Cyrakniewicza, stając się tym samym pierwszą damą PRL-u. Była tak silną i władczą kobietą, że Józef Stalin wybaczył jej odrzucenie i wyjazd z Moskwy dodając, że musi ona kochać swoją pracę.

Nic więc dziwnego, że nawet odmienne zdanie Józefa Cyrankiewicza o jej pracy, nie skłoniło jej do zmiany trybu życia na rzecz wychowywania dzieci.

Teatr zatem był dla męża Niny, prezesa Rady Ministrów PRL „największym rywalem”.

źródło: se.pl