Śmiertelne postrzelenie przez policjanta 21-letniego Adama z Konina wstrząsnęło całą Polską. Przypomnijmy, do tragicznego zdarzenia doszło 14 listopada, na jednym z konińskich osiedli. W czasie pościgu policjant użył broni, w konsekwencji czego chłopak zmarł.

Jak udało się ustalić, część funkcjonariuszy odmówiła przyjazdu na miejsce zdarzenia. Dlaczego?

Przyjazd na miejsce zdarzenia

Jak podaje „Fakt”, na miejsce zdarzenia w ciągu kilku minut przyjechało kilka radiowozów oraz nieoznakowanych pojazdów policji. Nie wszyscy funkcjonariusze zdecydowali się jednak na przyjazd na miejsce tragedii. Dlaczego?

Wielu przypuszcza, że odmowa mogła mieć związek z faktem, że funkcjonariuszami kierowała zawodowa solidarność, a także lęk przed tym, że mogą zostać posądzeni o próby wybielania kolegi, który śmiertelnie postrzelił chłopaka.

Jakub Błoszyk newspix.pl

Wniosek pełnomocnika

To była jedna z przyczyn, dla których pełnomocnik wynajęty przez rodzinę Adama, złożył wniosek o przeanalizowanie nagrań z monitoringu. Sprawę bada obecnie łódzka prokuratura, której zadaniem jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności śmierci 21-latka, w tym także zasadności użycia broni przez funkcjonariusza.

Bartosz Jankowski/ newspix.pl

Na miejscu było około 30 policjantów z prewencji i kryminalnych. Nic mi nie wiadomo na ten temat, żeby ktokolwiek odmówił przyjazdu na miejsce zdarzenia” – zapewnił rzecznik wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak.

Faktowi udało się ustalić, że policjant, który postrzelił 21-latka, po miesięcznym pobycie na oddziale psychiatrycznym, wyszedł już do domu. W dalszym ciągu nie wrócił jednak do pracy i przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jeszcze w tym tygodniu ma zostać przesłuchany i usłyszeć zarzuty.

Jakub Błoszyk/ newspix.pl

To też może cię zainteresować: Dramat w Koninie. Kto jest winny całej sytuacji, Policja czy Adam C.

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Nowe fakty w sprawie byłego męża Marty Kaczyńskiej. Zatrzymani przyjęli wielką łapówkę. Postawiono im zarzuty

A.W.