Amerykanka Karolina Collins, która pracuje jako sprzątaczka,  przywykła przychodzić do szkoły przed pojawieniem się uczniów.

Lecz pewnego razu Collins odkryła, że przyszła do szkoły nie pierwsza. Kilka dzieci było już na terenie szkoły. To zdziwiło sprzątaczkę. Zapytała dzieci, dlaczego przyszły tak wcześnie. Jednak patrzyli na nią z niedowierzaniem i nic nie mówili.

Karolina wkrótce jednak odkryła powód wczesnego pojawienia się dzieci w szkole. I ten powód zszokował kobietę. Dzieciaki nie mieli dokąd pójść. Byli bezdomni.

To bardzo podekscytowało Collins. Postanowiła pomóc uczniom. Na własny koszt kupiła niezbędne rzeczy: odzież, produkty higieniczne, jedzenie. Bezdomne dzieci dostały wszystko, czego potrzebowały od Karoliny. Do przechowywania wyposażyła pomieszczenie gospodarcze.

Wkrótce nauczyciele dołączyli do idei sprzątaczki. Collins poprosiła ich o uważne monitorowanie uczniów. Kto nosi te same ubrania, wygląda na przygnębionego. Wszystkie te dzieci najprawdopodobniej nie mają domu i mieszkają na ulice.

Kobieta wiedziała, że ​​nie wszyscy bezdomni udali się do niej po pomoc. Niektórzy są po prostu nieśmiali. Dlatego, zgodnie z „wskazówką” nauczycieli, ona sama podeszła do takich dzieci i zaoferowała pomoc.

Przez cztery lata z „szafy dobroci” pani Collins skorzystało dwadzieścia dzieci. Uczniowie bardzo lubili Karolinę.

Wcześniej czy później o dobrym uczynku dowiaduje się ogół społeczeństwa. Tak stało się i z historią Karoliny Collins. Gdy dowiedzieli się o jej czynach w mieście, biznesmeni zaczęli przekazywać tysiące dolarów na „szafę dobroci”.

Karolina została zaproszona do telewizji, gdzie opowiedziała o tym, jak pomaga dzieciom. Opowiedziała także o tym, że straciła kilka lat temu syna, kiedy obrabowali sklep. Przekazała całą niewykorzystaną miłość nieszczęśliwym bezdomnym uczniom.

Teraz w szkole, w której pracuje, wszystko idzie dobrze z „szafą dobroci”. Po jednym z programów telewizyjnych Karolina otrzymała 50 tysięcy dolarów. Wszystkie te pieniądze zostały przeznaczone na zakup niezbędnych rzeczy dla biednych dzieci.