Zamiast godziwie odpoczywać po wielu latach ciężkiej pracy, polskie emerytki z uwagi na niskie emerytury, muszą szukać dodatkowej pracy. Coraz więcej z nich wyjeżdża do Niemiec, gdzie opiekują się bogatymi seniorami. Czy tak powinien wyglądać okres emerytury?

Ciężkie chwile i życiowe decyzje

Wiele kobiet z bólem serca decyduje się na wyjazd. Często powodem jest niska emerytura, utrata pracy w Polsce, choroba czy chęć pomocy rodzinie.

– Życie tak mi się ułożyło, że musiałam szukać pracy poza granicami własnego kraju, gdzie od kilkunastu lat opiekuję się starszymi ludźmi. Choć ciężko Polsce pracowałam, to kiedy osiągnęłam wiek emerytalny, dowiedziałam się, że przysługuje mi tylko 800 złotych.

Przeżyłam szok, kiedy dowiedziałam się, że świadczenie jest tak niskie tylko dlatego, że nie zachowały się dokumenty sprzed czasów transformacji. Poczułam upokorzenie” – mówi Łucja Fice, która od 15 lat opiekuje się seniorami z Zachodu.

Najpierw Wielka Brytania, potem Niemcy

Pani Łucja początkowo wyjechała do Wielkiej Brytanii. To tam po raz pierwszy zetknęła się z osobami chorymi i niedołężnymi. Pracując w domu opieki mieszkała w wilgotnej piwnicy, wśród robaków i pleśni. Seniorzy zaś warunki mieli luksusowe. To była dla niej prawdziwa szkoła życia.

83-letnia opiekunka seniorów w Niemczech

Pani Łucja wspomina ze smutkiem 83-letnią Polkę, którą poznała podczas pracy w Niemczech. Kobieta opiekowała się dużo młodszą od siebie panią. Inna opiekunka z Polski miała zaś raka, jednak dzielnie pracowała z workiem stomijnym. Podobno NFZ uznał, że jest zdrowa i renta absolutnie jej nie przysługuje.

Strach przed utratą pracy

Każda ze wspomnianych kobiet bardzo ciężko pracuje na swoją comiesięczną pensję. Bojąc się utraty pracy, robią o wiele więcej niż powinny – gotują, sprzątają i zajmują się ogrodami.

Historia na kartkach powieści

Pani Łucja o pracy na Zachodzie i historiach swojej i swoich koleżanek napisała w trzech książkach – „Przeznaczenie”, „Wyspa Starców” oraz „Za kryształowym lustrem”.

– Dla mnie najbardziej traumatyczna była opieka nad chorą na raka Ritą, Niemką po zabiegu mastektomii. Tam musiałam się na nowo nauczyć prasować, układać, sprzątać, czyścić, gotować, bo dla gospodyni nigdy nic nie było perfekcyjnie. Niemieckiego jeszcze wtedy dobrze nie znałam, z czego czerpała wielką satysfakcję.

Byłam dla niej obiektem drwin. Z czasem nauczyłam się jej języka i rozumiałam co do mnie gderała: „Za siedzenie nie płacimy”, „Przyjechałaś tu do sanatorium, a może na urlop?”. Złośliwie skąpiła mi jedzenia i karmiła suchymi bułkami, choć wyżywienie miałam zapisane w kontrakcie – wspomina autorka powieści.

Mundur SS

Pani Łucja wspomina także inną podopieczną, 92-letnią Elizę, która cierpiała na demencję i wciąż powtarzała, że nieżyjący jej mąż jutro wróci. Pewnego dnia, Niemka pokazała pani Łucji szafę, a w niej znajdował się oryginalny mundur żołnierza SS.

Córka podopiecznej opowiedziała później historię, że ojciec został rozstrzelany podczas wojny za pomoc Żydom i Polakom.

Lalka zamiast dziecka

Kobieta opiekowała się również panią o imieniu Rose, której inne opiekunki nadały przydomek Królowej Lodu. Chociaż Niemka była bardzo bogata to skąpiła pieniędzy na wszystko.

Pani Łucja współczuła jej jednak tragicznej śmierci dziecka, które przez całe życie zastępowała jej lalka.

Wciąż będzie pracować

Kobieta nie chce zrezygnować z pracy w Niemczech. Chociaż spotkało ją wiele przykrości, nie wszystkie chwile były złe.

Niestety, podczas pobytu za granicą zmarł mąż kobiety. Chociaż otrzymuje obecnie nieco większą od ZUS-u emeryturę, wciąż jest to za mało na utrzymanie w Polsce.

Czy naprawdę polski rząd chce, aby tak wyglądała emerytura Polek?

źródło: kobieta.onet.pl