Sanatorium miłości: „Marek wciąż jest gotów zrobić dla niej wszystko”

Pomimo rozpadu Małgorzata Zimmer i Marek Jarosz widzieli nadzieję na nowy związek. 

Była stewardessa oczarowała wdowca w pociągu, wiozącym ich na zdjęcia do programu. W tym programie seniorzy szukały nowej miłości. – Spotkało mnie coś wspaniałego – przyznaje on. 

Chciał, żeby Małgorzata była tylko z nim i ostrzegł kolegów, żeby z nią nie flirtowali. Wszyscy, w tym prowadząca program Marta Manowska, naprawdę wspierali nową parę. Chociaż wszyscy myśleli, że w „Sanatorium miłości” będzie pierwszy ślub, Gosia i Marek się rozstali. 

– To była moja decyzja. Trudna i bolesna, bo Marek to dobry i koleżeński człowiek, ale nasze temperamenty są tak różne. Miałam obawy, że w przyszłości mogą być z tego powodu trudności. Przeżyłam już jedno bolesne rozstanie w życiu i rozwód z mężem, na kolejne nie mam po prostu sił – mówiła „Na Żywo” Małgorzata.

Po zakończeniu programu  poświęciła czas wnuczkom i sprawami po rozwodzie. Wszystko skończyło się dobrze. Były mąż zabezpieczył finansowo przyszłość Małgosi. Ale najciekawsza rzecz wydarzyła się w lipcu w Ustroniu na uroczystej paradzie, kiedy Małgorzata przybyła z Markiem.

– Nie odrywał od niej wzroku, był na każde zawołanie i nieustannie ją adorował, a ona nie protestowała. Znów wyglądali jak zakochani – powiada czasopismu wspólny znajomy. I szybko dodaje: „On nadal ją kocha! Wciąż ma nadzieję, że jeszcze będą razem”. 

W sierpniu w swoim domu w Józefowie Marek organizował spotkanie uczestników programu. – Małgosia zgodziła się przyjechać. Co więcej, bawiła się doskonale. Kto wie, czy oni się wkrótce nie zejdą. Marek wciąż jest gotów zrobić dla niej wszystko – dodaje informator. 

źródło: pomponik.pl