Rodzina kupiła starą rezydencję i znalazła w niej zamurowany sekretny pokój. Odkrycie wywróciło ich życie do góry nogami

Młoda francuska rodzina w 2020 roku kupiła dom z połowy XIX wieku. Wcześniej, stała ona pusta przez sześć lat. Po przeprowadzce stwierdzili, że w jednym ze skrzydeł domu są okna, jakby było tam jeszcze jedno pomieszczenie. Nie mogli jedna znaleźć wejścia do pokoju. Zostawili to, tym bardziej, że zaczęli remont.

W trakcie prac robotnicy zauważyli, że w jednym z korytarzy był mur, który pojawił się tu znacznie później niż same ściany domu. Para zasugerowała, że ​​prawdopodobnie ukrywa wejście do tego tajemniczego pokoju. Mieli rację. Kiedy udało im się przebić mur, dosłownie cofnęli się w czasie. Ściana umiejętnie zasłaniała wejście do pokoju młodego porucznika armii francuskiej, Huberta Rochereau. Para była bardzo zaskoczona, że ​​pokój udało się to tak skrzętnie ukryć i zachować w dobrym stanie. Postanowili dowiedzieć się więcej o historii domu.

Poszukiwania rozpoczęli od znalezienia informacji o właścicielu pokoju. Dowiedzieli się, że podczas pierwszej wojny światowej służył w pułku dragonów kawalerii. 26 kwietnia 1918 r. zmarł we wsi Loker we Flandrii. Został pochowany na brytyjskim cmentarzu w tym regionie, ale nie minęło cztery lata, jak jego ciało znalazło spokój w rodzinnej Bilavrii.

Utrata ukochanego syna była nie do zniesienia dla jego rodziców. Nie mogli pogodzić się z myślą, że ich dziecka już nie ma i nigdy nie wróci do swojego pokoju. Postanowili, że wszystko w nim pozostanie nienaruszone. Później wejście do pokoju zostało całkowicie zamurowane. Pokój był dokładnie w takim samym stanie, w jakim Hubert ostatnio widział, wychodząc z domu.

Okoliczności 1935 roku zmusiły rodzinę Rochero do opuszczenia domu. Stał się on włanością generała Eugene’a Breeda. Dla niego był tylko jeden warunek — nie wchodzić do pokoju przez co najmniej kolejne 500 lat. Za życia generała wszyscy domownicy niezachwianie przestrzegali tej zasady. Po jego śmierci dom przeszedł na własność jego córki i jej męża. Wiedzieli o prośbie Roschera i kontynuowali tradycję rodzinną.

Nowi właściciele nie wiedzieli o tej ponad stuletniej tradycji nic, więc przekroczyli próg pokoju, w którym czas po prostu zatrzymał się w miejscu.

Tutaj znaleźli wojskowy mundur porucznika, która majestatycznie stała prawie na środku pokoju. Mole miały na nim prawdziwą ucztę, ale mimo to nadal zachował dumny wygląd. Pistolety, noże, popielniczka, stare rysunki właściciela pokoju i wiele fotografii leżało na stole od 100 lat, tak, jak je tu zostawiono.

Tutaj też znalazła się mała buteleczka z ziemią, na której została napisano: „Kraina Flandrii, w której nasz drogi syn upadł i odpoczywał przez cztery lata”.

Na łóżku zmarli rodzice Huberta starannie rozłożyli wszystkie jego nagrody, krzyż wojskowy i order Legii Honorowej. Obok znajdują się zdjęcia żołnierza i jego przyjaciół, z których wielu również nie wróciło do swoich domów. Na ścianie wisi też stara szabla, a przy stole do pisania stary fotel, który zaskakująco dobrze się zachował.

Obecni właściciele przyznają, że każdy, kto wchodzi do pokoju, ma wrażenie, że jego właściciel wyszedł stąd całkiem niedawno i lada moment tu wróci. Twierdzą, że spełnią życzenia rodziców Huberta i utrzymają pokój w obecnym kształcie. Nie chcą go jednak trzymać pod kluczem, ale stworzyć małe muzeum ku pamięci Huberta Rochero. Pozwoli im to dotrzymać słowa i jednocześnie opowiedzieć światu jego historię.

Samorząd przychylnie odniósł się do tego pragnienia rodziny. Oczywiście bardzo chcieliby kontynuować 102 tradycję domu, ale nie mają prawa zmuszać do tego nowych właścicieli.

To też może cię zainteresować: Policja interweniowała na stoku pełnym osób na sankach. Nagranie trafiło do sieci

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kobieta wskoczyła na trumnę. To, co stało się później nie mieści się głowie. Uczestnicy ostatniego pożegnania przecierali oczy ze zdumienia

O tym się mówi: Monika Zamachowska zdradziła stan swoich finansów. Niektórych może zaskoczyć jej wyznanie