Pożegnanie z rodziną podczas pandemii: Polacy wymyślili nowy sposób organizacji ceremonii pożegnalnej

W obliczu pandemii SARS CoV-2, na całym świecie zapanowały inne prawa, niż zawsze. Każdy ma bezwzględny obowiązek przestrzegania nowych przepisów i zarządzeń, które mają za zadanie już nie tylko uchronić nasze zdrowie, ale także życie. Niestety nie wszyscy mają na uwadze życie swoich bliźnich…

Właściciele domów pogrzebowych, jak podaje „kobieta.wp.pl”, nie mają zamiaru przeliczać uczestników uroczystości pogrzebowych mimo, że wytyczne ściśle określają ilość osób, które mogą się zgromadzić w kościele, czyli pięć plus kapłan i ani jednej więcej. Księża w tej sytuacji robią wszystko, by zapobiec konsekwencjom tej niedopuszczalnej sytuacji.

Księża boją się konsekwencji

YT

Nic dziwnego, albowiem konsekwencją może być śmierć z powodu zakażenia koronawirusem. Już nie mówimy o konsekwencjach einansowych, które, jak widać nie odstraszają niektórych od łamania obostrzeń.

Mistrzyni Świeckiej Ceremonii Pogrzebowej, Aneta Dobroch postanowiła, że mimo panującej w Polsce epidemii SARS Cov-2, nie zamierza weryfikować ilości uczestników pogrzebu na cmentarzu.

YT

Jeśli to jest pogrzeb na cmentarzu, to ci ludzie nie stoją w zbitej grupie, ale w znacznych odstępach. Ja nie mogę przecież chodzić po wokół nich i pytać, kto z nich jest uczestnikiem pogrzebu. Nie mam żadnych podstaw, aby kogoś wypraszać, ani weryfikować.

Z racji tego, że wielu zależy na terminowym pochówku osoby bliskiej, telefon pani Anety wręcz nie stygnie, gdy zatroskani żałobnicy dzwonią i pytają, czy zrezygnowała z pracy, czy nie.

Z obawą dzwonią do mnie zakłady czy bliscy, chcąc upewnić się, że nie zrezygnowałam z przeprowadzania świeckich ceremonii. Zgłaszają się osoby, którym bardzo zależy, aby zmarli byli godnie pochowani bez względu na liczbę uczestników. Rodzina, do której dziś jadę, powiedziała mi, że gdybym odmówiła ceremonii, nie pochowaliby babci. Zostawiliby urnę do przechowania w zakładzie pogrzebowym i wstrzymali się z pochówkiem do czasu zakończenia epidemii.

Mistrzyni ceremonii opowiada także o przypadkach, w których ktoś zadzwonił na policję będąc świadkiem narażania zdrowia i życia swojego i innych.

Uważam, że w takich sytuacjach może interweniować policja. Zresztą, w moim mieście miała już miejsce sytuacja, w której ktoś zawiadomił policję, że w pogrzebie wzięło udział pięćdziesiąt osób. Owszem, do kościoła przyszło pięć, ale reszta stała na zewnątrz. Słyszałam, że sprawę zgłoszono do sanepidu.

To wszystko świadczy o tym, że wielu jeszcze myśli wyłącznie o sobie i własnych emocjach…a jeśli tak dalej będzie, sami mogą stać się głównym obiektem zainteresowania żałobników.

Będąc na bieżąco: Bilans Zakażeń Koronawirusem W Polsce Wciąż Rośnie. Najświeższe Dane Z Kraju, 28.03.2020 Rok

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: W to, co uchwycono na tych nagraniach, trudno uwierzyć. Niezwykłe zjawisko w Norwegii podzieliło internautów

A.B.