Poruszające słowa Magdaleny Adamowicz o udziale w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy: „mam nadzieję, że nie zabraknie mi siły”

Magdalena Adamowicz, żona zmarłego w tragicznych okolicznościach prezydenta Gdańska, zapowiedziała, że weźmie udział w najbliższym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W trakcie zeszłorocznego finału, 13 stycznia 2019 roku, Paweł Adamowicz został kilkakrotnie dźgnięty nożem. W wyniku poniesionych obrażeń, pomimo interwencji lekarzy, prezydent Gdańska zmarł. Jego żona zapowiedziała, że pomimo obaw weźmie udział w „Światełku do nieba”.

Copyright @Instagram/@adamowiczpawel

Wolontariuszka

Jak podaje portal „Gazeta.pl”, Magdalena Adamowicz zarejestrowała się jako wolontariuszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w listopadzie. „Będę chodziła z puszką WOŚP. Planuję być również na „Światełku do nieba”. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi sił” – zdradziła w rozmowie z Polsat News.

Europosłanka przyznała również, że jej córki Antonina i Teresa nie chcą, żeby brała udział w wydarzeniu. Jak przyznała Magdalena Adamowicz, jej córki boją się, że może jej się coś stać. Nic dziwnego, rany po tragicznych wydarzeniach z zeszłorocznego finału jeszcze nie zdążyły się zagoić.

Źródło: viva.pl

Nie ma miejsca na nienawiść

Magdalena Walentynowicz przyznała, że nie ma w sobie nienawiści do zabójcy męża. Walczy także o to, żeby z przestrzeni publicznej wyeliminować mowę nienawiści. Zapytana o to, czy jej zdaniem kapłani mówiący o „tęczowej zarazie” uprawiają hejt, odpowiedziała, że niestety takie właśnie kazania słyszy.

„Nigdzie nie ma miejsca na nienawiść i hejt. Wystarczy posłuchać, co mówi papież Franciszek. Niestety, nie wszyscy hierarchowie się z nim zgadzają” – przyznała z rozczarowaniem.

To też może cię zainteresować: Magdalena Adamowicz wzruszająco o życiu bez męża

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Czym zastąpić sylwestrowe fajerwerki: podpowiadamy w trosce o wszystkich, którzy z ich powodu cierpią

A.W.