Chorujący na czterokończynowe porażenie mózgowe pan Mariusz pracuje w sklepie z warzywami. Niestety jego miejscu pracy grozi bankructwo.

O sklepie zrobiło się głośno dwa miesiące temu, za sprawą pana Krzysztofa, który nagłośnił całą sprawę. W sklepie niepełnosprawnego zaroiło się od ludzi. Sukces był jednak krótkotrwały. Pan Mariusz znów musi zmierzyć się z problemami.

Sąsiedzka pomoc

Jak podaje „Super Express”, sąsiedzka pomoc pana Krzysztofa, niepełnosprawny właściciel warzywniaka z Olsztyna nie mógł się wprost opędzić od klientów. Zainteresowanie lokalnych mediów przyczyniły się do wzrostu zainteresowania wśród klientów. Na olsztyńskie Jaroty ściągali ludzie z innych osiedli.

Agencja Gazeta

Dobra passa nie trwała jednak długo. W połowie listopada niepełnosprawny pan Mariusz po raz kolejny zaobserwował spadek obrotów. Z wcześniejszego zainteresowania zostało ledwie kilku nowych klientów. Dużego ruchu nie było nawet przed Świętami Bożego Narodzenia.

Nie jeden problem

Poza spadającymi obrotami, pan Mariusz musi zmierzyć się także z innymi problemami. Takimi jak choćby niska temperatura. Zainstalowany przez niego piecyk elektryczny nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej temperatury w całym pomieszczeniu.

Być może i tym razem do pana Mariusza uśmiechnie się szczęście i ludzie dobrego serca zaoferują mu swoją pomoc.

Źródło: se.pl

To też może cię zainteresować: Niezwykła historia zwyczajnych ludzi: małżonkowie zamienili wygodne życie na niekończącą się podróż. Jak żyją i o czym marzą

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Matka widziała ducha tuż obok śpiącego synka. Jej reakcja oburzyła internaut

A.W.