Tomasz Wróblewski zwrócił się do policji z prośbą o pomoc. Mężczyzna zmarł w czasie interwencji.

Świadkowie relacjonują, że policja dociskała mężczyznę tak, że po 15 minutach mężczyzna przestał się ruszać. Zaczęli go reanimować.

Wezwanie

Jak podaje portal „Onet”, w sierpniu tego roku 37-letni Tomasz Wróblewski wezwał policję do jednego z hoteli w Ełku, prosząc służby o pomoc. W czasie prowadzonej interwencji mężczyzna w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł.

Siostra zmarłego relacjonuje, że „rano przyjechała policja i powiedziała, że Tomek nie żyje. Powiedzieli, że miał zatrzymanie akcji serca, niewydolność krążeniowo-oddechową. Na tym się skończyło”.

Przyczyny śmierci

Rodzina zmarłego podejrzewali początkowo, że przyczyną śmierci Tomasza mógł być nieszczęśliwy wypadek. Po obejrzeniu jego ciała, pojawiły się wątpliwości.

Siostra ofiary powiedziała, że „brat miał sine, wręcz czarne ucho, na buzi miał braki w skórze i wgłębienie na policzku. Na głowie widać odcisk buta”. Bliscy pana Tomasza wskazują, że prokuratura nie przekazuje żadnych informacji.

Feralny wieczór

W Ełku mężczyzna miał się spotkać z Katarzyną, kobietą, którą poznał na jednym z portali randkowych. Kobieta relacjonowała, że wynajęli pokój w hotelu, wypili kilka piw. Tomasz zażył także narkotyki, po których jego zachowanie się zmieniło.

Źródło: suwali.24

Był strasznie pobudzony, chodził w kółko. I mówił: „Ty nigdzie stąd nie wyjdziesz. Twoi znajomi tam stoją i chcą mnie okraść. Ja dzwonię na policję”. Zamknął drzwi. Chciałam wyjść przez okno, to mi też zamknął i mówi: „Gdzie uciekasz?”. Przestraszyłam się. Ale nie był wobec mnie agresywny” – relacjonowała kobieta.

Wezwanie policji

Wzywając policję mężczyzna miał przyznać, że jest pod wpływem substancji psychoaktywnych. Były rzecznik Komendy Głównej Policji, Mariusz Sokołowski podkreśla, że w takiej sytuacji służby powinny wezwać także pogotowie.

Policjanci poprosili panią Katarzynę o wyjście z budynku, Tomasz Wróblewski został z nimi sam w pokoju hotelowym. Kobieta wskazuje, że po około 8 minutach wyprowadzili go zakutego. „Było widać, że ma zasinioną twarz, że ma podbite oko i z nosa leciała mu krew”.

Wiele pytań

Sprawa budzi wiele wątpliwości i pytań: dlaczego zgodnie z procedurą oficerzy nie wezwali także pogotowia ratunkowego? Co wydarzyło się w pokoju po wyjściu Katarzyny? A także, czy policjanci nie podduszali leżącego już w kajdankach Tomasza Wróblewskiego?

Śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci Tomasza Wróblewskiego, a także przekroczeniu przez policjantów uprawnień nadal trwa. Nikt na ten moment nie usłyszał jeszcze zarzutów. Wstępne wyniki sekcji zwłok nie wykazały jednoznacznej przyczyny śmierci mężczyzny. Biegły czeka na szczegółowe wyniki badań tkanek.

Anna Wajs

To też może cię zainteresować: Duża liczba policjantów na drogach: chronią pieszych

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy dziś: Nietypowe rozwiązania na polskich drogach wprowadzają kierowców w konsternację