W dobie pandemii w ludziach obudziła się nieokiełznana chęć pomocy bliźniemu. Zamknięci w czterech ścianach poczuliśmy wspólnotę z sąsiadami i tymi, którzy niezmiennie potrzebują pomocy. Iluzja końca epidemii sprawia, że w relacjach sąsiedzkich wszystko wraca do „normy”.

Jak podaje „Wp.pl”, sąsiedzka życzliwość już się kończy. Pan Marek mieszka na warszawskim osiedlu. Chcąc wykorzystać czas kwarantanny, postanowił zająć się długo odkładanym remontem. Początki były pełne sąsiedzkiej życzliwości i deklarowanej pomocy, jednak coś uległo zmianie…

„Jeszcze raz cię usłyszę, jak wiercisz i hałasujesz to popamiętasz. Nie wypłacisz się”

YT

Gdy pan Marek poinformował sąsiadów, że jego kuchnia jest już w rozsypce i zmuszony jest zrobić remont, sąsiedzi ochoczo zgłaszali się do pomocy i często ją proponowali. Nikt nie miał nic przeciwko remontowi pana Marka. Sytuacja trwała od 1,5 miesiąca i gdy u pana Marka zawitała straż miejsca, zdziwił się niesłychanie.

YT

Jak to, to takich mam sąsiadów? A co z tą życzliwością?

Niestety był na takim etapie remontu, którego nie mógł przerwać, więc kontynuował pracę nad kuchnią. Gdy znalazł na swoich drzwiach karteczkę z nieżyczliwą notatką, jego wątpliwości o aktualnych intencjach sąsiadów prysły jak bańka mydlana.

Jeszcze raz cię usłyszę, jak wiercisz i hałasujesz to popamiętasz. Nie wypłacisz się.

Informacja ta nie pozostawiła złudzeń – sąsiedzka życzliwość i deklarowana pomoc właśnie się skończyły. Dlaczego tak się stało? Czyżby sąsiedzi, którzy także pozostają w domu, mieli dosyć odgłosów wiercenia? Dr Paulina Pustułka zrozumiała ten mechanizm.

Socjolog wyjaśnia

Dr Paulina Pustułka, socjolog SWPS

Gdy epidemia w Polsce zaczęła się na dobre, pan Marek zaczął remont, który od dawna odkładał z powodu braku czasu. Poinformował o swoim zamiarze sąsiadów, którzy ochoczo deklarowali pomoc w zjednoczeniu i zrozumieniu. Niestety w ciągu sześciu tygodni sytuacja radykalnie się zmieniła. Nieskrywana niechęć i irytacja wkroczyły zajmując miejsce życzliwości i chęci sąsiedzkiej pomocy. Nastroje drastycznie uległy zmianie…

Dr Paulina Pustułka, socjolog SWPS stwierdziła, że ta drastyczna zmiana w ludzkich nastrojach, głównie wynika z pewnej odczuwanej przez społeczeństwo „iluzji” dobiegającej końca epidemii. Skąd na początku wzięła się tak silna chęć pomocy na początku epidemii?

Wynikała z tego, że wszyscy znaleźliśmy się w zupełnie nowej sytuacji. Niektóre młode osoby poczuły silną chęć pomocy sąsiedzkiej, która wynikała z tego, że nie mogli pomóc własnym rodzicom, mieszkającym w innym miejscu. Szczególnie było to widoczne w dużych miastach.

Warto zaznaczyć, że wiele takich inicjatyw omówionych zostało w telewizji, co w innych determinowało chęć naśladownictwa lub wymyślenia nowej formy pomocy potrzebującym. Pandemia trwa już bardzo długie tygodnie, ludzie pozostają w domach, jedni zachowali swoją pracę, inni nie, wzrasta frustracja związana z trudnym czasem ekonomicznym, co sprawia, że zaczynamy dostrzegać w sąsiedztwie to, czego tak bardzo nie lubimy…

Myślę, że to jest złożony zestaw czynników. Na pewno wiele osób może sobie myśleć: „Ja tyle robię, a sąsiad nie może się nawet powstrzymać z tym remontem. No już naprawdę dałby sobie spokój”. To jest psychologicznie trudne. My czujemy, że stanęliśmy na wysokości zadania, a sąsiad nie dość, że nic nie robi, aby pomóc sąsiedzkiej społeczności, to jeszcze uprzykrza nam życie remontem.

Poza tym ciągle jest dość duży strach. Udało nam się przejść przez początek pandemii w zdrowiu i spokoju, ale właśnie sąsiad podczas izolacji z kimś się spotka, albo zrobi imprezę i może ktoś zarażony przyjdzie na tę imprezę i całe nasze wysiłki pójdą na marne.

Tak, czy inaczej, zaczyna dziać się to, co wielu zapewne przewidziało, gdy rząd zaczął mówić o złagodzeniu pewnych restrykcji. Poczucie solidarności społecznej i chęć niesienia pomocy powoli się kończy i wracamy do „normy”. Jest to naturalna kolej rzeczy, choć miejmy nadzieję, że mimo wszyscy nauczyliśmy się czegoś pozytywnego w sytuacji współczesnego zagrożenia życia.

To też może cię zainteresować: GIF wycofał lek używany przez wielu pacjentów w Polsce. Warto zobaczyć czy nie masz go w domu

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Jadwiga Emilewicz zapowiedziała dopłaty do czynszów. Wiemy, kto może liczyć na wsparcie

A.B.