Polscy Strażnicy Graniczni nakarmili porzuconego psa. To, co stało się potem, chwyta za serce

Funkcjonariusze Straży Granicznej z Polski natrafili na błąkającego się po lesie psa. Dali mu coś do jedzenia, za co psiak odwdzięczył się im niezwykłym gestem. Całą sprawę opisano na profilu Straży Granicznej w mediach społecznościowych z nadzieją, że odnajdzie się właściciel czworonoga.

Karpacki Oddział Straży Granicznej patrolujący okolice posterunku w Łapszance trafił na błąkającego się w lesie psa. Strażnicy postanowili nagłośnić sprawę w mediach społecznościowych, żeby pomóc czworonogowi wrócić do domu. Niestety okazało się, że właściciel się nie zgłosił i pies najprawdopodobniej został celowo porzucony.

Odwdzięczył się za dobro

Jak podaje portal „Pikio”, pies pojawił się w tej okolicy w ubiegłym tygodniu. Strażnicy natknęli się na niego w czasie patrolu. Zwierzak wyglądał na głodnego i zaniedbanego. Strażnicy bez namysłu podzielili się z nim kanapkami. W podziękowaniu za posiłek pies zrobił coś niesamowitego.

Pies postanowił dołączyć do strażników, nie zostawiając ich nawet na chwilę. Poruszeni jego losem Strażnicy nie zamierzali go zostawić samego w lesie i wspólnie z władzami Łapsze Niżne postanowili odnaleźć właściciela czworonoga. Nagłośnienie sprawy w mediach społecznościowych nie przyniosło jednak zamierzonego efektu.

Pod opieką lekarzy

Pies trafił pod opiekę lekarzy, którzy ocenili jego stan i wiek. „Jest to mieszaniec. Ma 8-12 miesięcy, waży ok. 15 kg. Jest bardzo towarzyski. Piesek ma problemy z jednym okiem. Potrzebuje dobrej ręki opiekuna i domu pełnego ciepła” – mogliśmy do niedawna przeczytać na profilu Straży Granicznej. Strażnicy postanowili znaleźć mu kochający dom.

Poinformowali na swoim profilu, że „psiak na służbach z funkcjonariuszami SG odebrał podstawowe przeszkolenie z ochrony granicy, wiec może teraz śmiało stanąć na straży granic domów i podwórek. Przede wszystkim jednak piesek potrzebuje dobrej opieki i miłości właściciela”.

Historia porzuconego psa obiegła cały kraj i rozdzwoniły się telefony od ludzi, którzy byli gotowi dać czworonogowi kochający dom. Psiak trafi najprawdopodobniej do rodziny z Myślenic, która zgłosiła chęć jego adopcji jako pierwszy.

Cieszymy się, że wszystko skończyło się dobrze. Co sądzicie o całej sytuacji?

To też może cię zainteresować: Przez całe życie pomagałam mojej babci. A kiedy potrzebowałam pomocy i byłam w ciąży, obraziła mnie i upokorzyła. Co to jest: bezduszność, egoizm czy obojętność?

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Minister Zdrowia nie próżnuje. Kolejne decyzje i wielkie zmiany wypływają z resortu

A.W.