Romantyczne włoskie scenerie nie zawsze znajdują swoje wierne odbicie w rzeczywistości, a Wenecja to nie tylko warte zobaczenia zabytki i bajeczne krajobrazy.

Jak informuje „pikio.pl”, kobieta mieszkająca od ponad dwudziestu lat w Wenecji opowiedziała o prawdziwym obliczu życia we Włoszech.

Polka we Włoszech

O życiu w Wenecji opowiedziała Anna Domaradzka, dla której Włochy są domem od dwudziestu siedmiu lat. Wprawdzie kobieta docenia niezaprzeczalne uroki tamtych okolic, ale też w pełni zdaje sobie sprawę ze zmian klimatycznych, które mają ogromny wpływ na panujące tam warunki. Nie tylko zresztą sucha wiedza jest jej udziałem, bo skutki rzeczonych zmian odczuwa na własnej skórze.

Wysoki poziom wody w Wenecji

Kobieta grzmi na alarm – poziom wody w Wenecji jest bardzo wysoki. Anna Domaradzka wyraźnie podkreśla, że tak wysoki poziom widziano tutaj ponad pięćdziesiąt lat temu. Tak dramatyczny stan zanotowano bowiem ostatnio 4 listopada 1966 roku.

Poziom wody zaskoczył zresztą wszystkich – przewidywano przecież 135 cm, przypływ wbrew prognozom osiągnął jednak 190 cm. A podobno spodziewany jest kolejny.

Paraliż miasta

Z relacji kobiety wynika, że w mieście nie funkcjonują szpitale ani szkoły. A co więcej, mieszkańcy nie wiedzą, gdzie i do kogo mogą zwrócić się o jakąkolwiek pomoc. Wszyscy brodzą po kolanach w wodzie. Nie działa również wodna komunikacja – zniszczeniu uległy łodzie, gondole i tramwaje wodne. Dlatego władze miasta apelują o pozostanie w domach.

Mieszkańcy Wenecji są jednak pełni nadziei na szybkie opanowanie sytuacji w mieście i rychły powrót do normalnego funkcjonowania.

 

Kartki z dziwną informacją na szpitalnych korytarzach w Centrum Onkologii: W SZPITALU NIE MOŻNA KORZYSTAĆ Z CIEPŁEJ WODY. PACJENCI NIE MOGĄ KORZYSTAĆ Z PRYSZNICÓW I ODKRĘCAĆ CIEPŁEJ WODY W KRANACH

Niebezpieczne zdarzenie w województwie wielkopolskim: WÓZEK Z DZIECKIEM PĘDZIŁ ULICĄ, MINĄŁ AUTO. NA POMOC RUSZYŁ STRAŻAK

KK