Pani Zofia wzięła udział w pokazie sprzętu AGD, z którego wróciła z wyciskarką do owoców, która kosztowała 2 tysiące złotych.

Samotnie wychowująca dorosłego syna z zespołem Downa pani Zofia nie ma dobrych wspomnień związanych z pokazem sprzętu AGD, na który wybrała się, żeby wyjść do ludzi i odpocząć od codziennej rutyny.

Źródło: polsatnews.pl

Dofinansowanie i podpis

Jak podaje portal „Polsat News”, pani Zofia wyszła z prezentacji sprzętu z wyciskarką do owoców, która – pomimo wcześniejszych zapewnień – wcale nie była objęta żadnym dofinansowaniem.

Przyszło dwóch konsultantów, jeden stanął za mną i powypełniali to wszystko. Mówię: „nie, ja tyle nie dopłacę, dlaczego ja nie mam dofinansowania”. Okazało się, że ten sprzęt nie podlega dofinansowaniu” – powiedziała kobieta.

Zwrot towaru

W domu emerytka postanowiła zwrócić towar, do którego zakupu została przymuszona. Niestety nie było to możliwe, bo nie miała kopii umowy sprzedaży. „Jak się okazało, w domu nie miałam tej umowy. Jak to oni zrobili, to ja nie wiem, kiedy to zabrali? Bez umowy nic nie zrobię” – tłumaczyła kobieta.

Źródło: polsatnews.pl

Po 14 dniach na zwrot towaru było już za późno. Co prawda pani Zofia w końcu doczekała się umowy, tyle że nie była to umowa sprzedaży, ale umowa kredytowa do podpisu.

Nieudana próba kontaktu z firmą

Reporterzy programu „Interwencja” emitowanego na antenie Polsatu, chcieli pomóc pani Zofii. Udali się do Poznania, gdzie mieści się siedziba firmy sprzedającej sprzęt AGD w czasie pokazów.

Podejmowali próby zwrotu sprzętu kilkukrotnie, niestety okazało się to niemożliwe, bo nikogo w siedzibie nie zastano. Kobieta została więc ze sprzętem, którego nie chce. Do tego boi się, że jej emeryturę może zająć komornik.

To też może cię zainteresować: Trudne sąsiedztwo. Pensjonat i restauracja, a za oknem nieczystości

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy dziś: Nadzwyczajne posiedzenie sztabu kryzysowego w Koninie. Zdaniem policji uciekający mężczyzna dopuścił się poważnych naruszeń wobec funkcjonariuszy

A.W.