Poczta Polska chce zatrudnić w okresie Bożego Narodzenia dodatkowych pracowników sortowni, kierowców i listonoszy. Związki są temu przeciwne. Dlaczego?

Brak zgody wynika z szacunków związków zawodowych, z których wynika, że 36 procent pracowników poczty zarabia obecnie mniej niż kwota mająca w przyszłym roku stanowić podstawę minimalnej pensji.

Nowe miejsca pracy

W okresie okołoświątecznym Poczta Polska chce zatrudnić dwa tysiące nowych pracowników, którzy zatrudniani będą zarówno na podstawie umowy o pracę, jak i umowy cywilno-prawne.

Najwięcej etatów – zgodnie z komunikatem wydanym przez Pocztę Polską – ma powstać w: Białymstoku, Bydgoszczy, Olsztynie, Gdańsku, Szczecinie, Katowicach, Krakowie, Kielcach, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie oraz Wrocławiu.

Praca w prezencie na święta

W tym samym komunikacie Poczta Polska przypomniała, że prowadzona w ubiegłym roku kampania „Sprezentuj sobie pracę”, zaowocowała zatrudnieniem blisko 4 tysiące osób.

Poczta Polska zatrudnia obecnie 80 tysięcy pracowników, co czyni ją największym pracodawcą na krajowym rynku.

Związkowcy protestują

Związkowcy wydali komunikat, w którym przekonują, że pracodawca nie traktuje poważnie prowadzonych ze związkami rozmów, zarzucając mu „zbywanie strony społecznej”.

Komunikat był odpowiedzią na zaproponowane obecnym pracownikom Poczty Polskiej podwyżki w wysokości 67 złotych, podczas gdy związkowcy domagają się kwoty 400 złotych.

Problematyczne pensje

Od lat wyraźnie daje się dostrzec różnica pomiędzy średnią pensją pracowników Poczty Polskiej a średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Rządzący obiecywali cztery lata temu, że różnica ta, zostanie przez nich zniwelowana.

Tymczasem Poczta Polska staje przed kolejnym wyzwaniem budżetowym, jakim będzie wzrost płacy minimalnej, która do 2023 roku ma wzrosnąć do 4 tysięcy złotych brutto.

źródło: „fakt.pl”