Piotr Kraśko zaskoczył żonę i jej rodziców niesamowitym prezentem, co zrobiło na nich wielkie wrażenie. Od dawna zbierał materiały i wsłuchiwał się w opowieści rodzinne.

Piotr Kraśko od dawna planował zaskoczyć bliskich swoim pomysłem, ale dopiero niedawno podzielił się informacją ze wszystkimi. Postanowił on napisać książkę o dziadku jego żony Karoliny Ferenstein-Kraśko i już jest w trakcie pisania.

– Będzie to opowieść o niezwykłym człowieku, którego nie poznałem. Rotmistrz Ludwik Ferenstein to absolutnie legendarna postać dla polskiego jeździectwa. Jego życiorys jest niezwykły i myślę, że może być pasjonujący dla wielu ludzi – wyznał Kraśko.

Piotr Kraśko z żoną Karoliną Ferenstein-Kraśko, screen Google

Piotra Kraśko do napisania książki zainspirowały pamiętniki, które zostawił po sobie dziadek. Dziennikarz z wielką odpowiedzialnością podszedł do zadania i jest dumny z tego, że może przekazać tak cenne informacje na temat ich słynnego przodka w pierwszą kolej swoim dzieciom.

Książka autorstwa Kraśki będzie także wielkim uszanowaniem dla teściów, z którymi jest w niezwykle ciepłych relacjach, a rodzice żony traktują go jak syna. Razem z teściami spędzają czas na wsi na Mazurach, gdzie życie ma swoje uroki – rodzinne śniadania, długie rozmowy. Kraśko najpierw nie mógł przyzwyczaić się do życia na wsi, jednak po jakimś czasie pokochał to miejsce i zaczął nazywać je swoim miejscem na ziemi.

Piotr Kraśko z żoną Karoliną Ferenstein-Kraśko, screen Google

Okres kwarantanny Kraśko z żoną i dziećmi spędził w posiadłości rodziców żony w Gałkowie na Mazurach, zaczął także budowę domu w pobliżu. Jednak z powodu nowej propozycji pracy – został prowadzącym „Faktów” na TVN-ie – zmuszony był wrócić do Warszawy, a weekendy spędza natomiast u teściów, co jest też wspaniałą okazją do zbierania nowych informacji na temat Ludwika Ferensteina.

Jak informował portal „Wiesz”: Waldemar Goszcz odszedł 17 lat temu. To, co odkryto w ostatnim czasie, naprawdę wzrusza

Przypomnij sobie: Przez lata ukrywano prawdę o Szariku z „Czterech pancernych”

Portal „Wiesz” pisał również: Zależało jej, aby nikt się o tym nie dowiedział. Na jaw wyszedł największy sekret Anny Przybylskiej