Każdy, kto kiedykolwiek otrzymał od rodzica tak zwane „lanie” wie, że gdy nawet nie bolało, było niezwykle upokarzające i na długo pozostało w pamięci. Owszem, wielu z dorosłych już czytelników ma prawo powiedzieć, że doświadczyli tego typu kary i „jakoś nie umarli”, jednak jako dzieci na pewno nie czuli się z tym najlepiej.

Warto co pewien czas rozważać tę kwestię, chociażby dla odświeżenia, bo choć czasy się zmieniają, etapy rozwoju człowieka wciąż są takie, jak wieki temu, a każdy z nich rządzi się własnymi prawami…

Pewnie znasz określenie: „przewieszę przez kolano i…”. Ci, którzy tego doświadczyli wiedzą, że proceder ten często odbywał się z dodatkową „atrakcją”, która upokarzała znacznie bardziej, niż samo „lanie”. Wiesz już o czym mowa?

Bo robił to każdy…

Współcześnie, gdyby ktokolwiek zobaczył taką scenę, istniało by duże prawdopodobieństwo, że wobec takiego dorosłego wyciągnięte były by surowe konsekwencje prawne. Jedni to robili, bo tak po prostu robił każdy, a inni to robili, by osiągnąć konkretne efekty, które z zewnątrz wyglądały na prawidłowe – przecież dziecko się uspokoiło. Dłoń, pasek, czy przytaczany często przez wielu „kabel od żelazka”, to tylko podstawowe narzędzia, jakimi niektórzy rodzice posługiwali się, aby zaprowadzić w domu dyscyplinę. Zapominali jednak, że zawsze odbywało się to w stanie silnego wzburzenia, tak więc i zadane „razy” również były silne…

 

google

 

Edukacja na temat etapów rozwoju człowieka wówczas nie miała zastosowania, więc taki rodzic nie mógł wiedzieć, że gdy opuści dziecku spodenki wraz z bielizną, by dokonać obiecanej kary, upokarza tym dziecko do takiego stopnia, że jego poczucie własnej wartości i miłość do samego siebie nie mają prawa się rozwijać.

 

google

Poczucie wstydu rozwija się wcześnie

Wyobraź sobie teraz, że mając dobrze już rozwinięte poczucie wstydu, nagle stajesz przed ludźmi bez ubrania od pasa w dół. Po prostu to sobie wyobraź… Nie ważne, czy są to sąsiedzi, twoje rodzeństwo, znajomi z pracy, czy ksiądz, który przyszedł z kolędą… Nagle znajdujesz się z nimi w jednym pomieszczeniu i nie masz na sobie kompletnie nic od pasa w dół.

Dodam, że kompletnie nie możesz na to nic poradzić i nie wiesz, jak długo to potrwa. Raczej nie muszę pytać o to, co można w takim momencie czuć. Okres wstydu, w zależności od poziomu uświadamiania w warunkach domowych, może rozwinąć się już w wieku przedszkolnym, a już na pewno, gdy dziecko pójdzie do szkoły.

Z reguły pojawiały się wówczas sprzeczne informacje, jakimi dzieci były bombardowane. Z jednej strony było zawstydzane, gdy w towarzystwie innych osób biegało, jak je Pan Bóg stworzył, a gdy już zaczęło skrzętnie ukrywać swoją sferę intymną przed wzrokiem innych, nagle zostawała ona obdarta z ochrony i wystawiona na widok publiczny.

„To pokazywać, czy nie pokazywać”?

Im więcej sprzecznych informacji płynących od dorosłych, tym mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Podobnie rzecz się ma, gdy mówimy o dyscyplinie, jednak należy dobrać odpowiedzialne metody jej wprowadzania. Samo „przewieszanie przez kolano i…” jest już sporym upokorzeniem.

Gdy za każdym razem dołożymy do tego wystawianie na widok publiczny tego, co dziecko powinno mieć najskrzętniej ukryte, możemy doprowadzić do dwóch skrajnie różnych sytuacji, które są ogromną krzywdą dla dziecka.

W pierwszej z nich, dziecko nie wykształci w sobie poczucia wstydu i tego, że pewne części ciała powinny być schowane, a w drugiej sytuacji, będzie żyło z ciągłym poczuciem wstydu i upokorzenia, co mocno zaburzy jego postrzeganie samego siebie.

 

google

 

„Kiedyś to było normalne”

Sama w dzieciństwie otrzymałam karę tego typu i dobrze pamiętam, jak się wówczas czułam. Był późny wieczór, a dwójka mojego starszego rodzeństwa i ja, mimo zakazu skakaliśmy po łóżku i ani nam w głowie było pójść spać. Starsza o cztery lata siostra od zawsze dawana była za przykład do naśladowania, więc cóż z bratem mogliśmy zrobić, jak wziąć z niej przykład i również skakać po łóżku?

Gdy tato wbiegł do pokoju, karę otrzymałam jako ostatnia. Pamiętam, że nie bolało wcale, bo tato nas nigdy nie uderzył, by bolało. Pamiętam natomiast osłabiające poczucie wstydu, że oto znalazłam się w obecności starszego brata z dołem od piżamki spuszczonym do kostek. To trwało sekundy, lecz wystarczyło, bym tuż przed czterdziestym rokiem życia wciąż mogła przywołać to paraliżujące uczucie…

Czy w związku z tym wszystkim powiela się tendencje do karania w ten sposób własnych dzieci? Nie chcę wszystkich „wrzucać do jednego worka”, jednak można przypuszczać, że skłonności te mogą być silniejsze, niż u tych, którzy takich doświadczeń nie mają.

Drodzy rodzice, weźcie to proszę pod uwagę, gdy następnym razem przyjdzie wam do głowy stara maksyma, że „p*** nie szklanka…”. Tak, wiem… Mimo wszystko „wyrosłam na ludzi”, jednak czy na prawdę chcemy kojarzyć się własnym dzieciom w taki sposób? Wymagając odpowiedniego zachowania wobec dzieci od pracowników w placówkach oświatowych, wymagajmy tego także od siebie…

 

Ta kobieta miała inne sposoby na wprowadzanie dyscypliny: oto jak syn jej podziękował: Pewna kobieta wyznała synowi o czym marzy na Boże Narodzenie. To, co zrobił wzrusza do łez

 

Pozostając w klimacie wychowania dzieci: To, jak dzieci traktowane są przez dorosłych, kształtuje je na całe życie. Skutki są często nieodwracalne

 

Agata Bojczuk