Oszustów domagających się pieniędzy przez telefon, coraz więcej. Tylko ich sztuczki działają nie na wszystkich
Ta starsza pani nie tylko nie została oszukana, ale nawet dała oszustowi lekcję!

O 10 rano zadzwonili do niej, a ona podniosła słuchawkę. Stamtąd natychmiast usłyszeli pochopne wyjaśnienia.
Okazało się, że wnuk babci miał wypadek i rozbił czyjś drogi samochód zagraniczny. Ponadto w wypadku doszło do ofiar. Nieznany wyjaśnił, że wnukowi grozi więzienie i aby tego uniknąć, trzeba zapłacić.

– Ile? – zapytała babcia.
Domagali się dwanaście tysięcy złotych i przysłały do babci człowieka na fiacie.

– Skąd takie pieniądze w domu? – Babcia udała skruszoną. – Muszę jechać do banku!

Nieznany obiecał, że jego samochód dowiezie babcię do banku. Na podwórzu rzeczywiście stał srebrny samochód. Kierowca zawiózł babcię do banku i przypomniał, że nikomu nie można nic powiedzieć.

Pół godziny później babcia wróciła i westchnęła ze smutkiem:
– Nie pamiętam hasła z karty, potrzebuję jechać do ogrodu, na działkę, tam hasło jest zapisane w zeszycie …
Domek trzydzieści kilometrów od miasta i kierowca musiał posłuchać babcię. Z wiejskiego domu wyszła pani Maria z torbami ziemniaków i cebuli.

„W porządku, załaduj to do bagażnika”, rzuciła do kierowcy.
– A potem do banku? Zapytał z nadzieją.
– Z ziemniakami i cebulą? Najpierw do domu – odpowiedziała babcia. Tylko po drodze może wpadlibyśmy do sklepu, po artykuły spożywcze …

Zaczęło się ściemniać, i kierowca stawał się coraz bardziej nerwowy. Ale babcia była bardzo spokojna.
– Pomóż babci – powiedziała, wysiadając z samochodu w pobliżu domu.

I oto oni z kierowcą już wchodzą z torbami na piąte piętro …
Aż tu policja czeka na nich pod drzwiami mieszkania.
– Nie mam wnuka, – babcia parskneła śmiechem. Do banku jeździłam płacić czynsz i za telefon, na działkę – po warzywa. Dzięki za pomoc.

Babcia okazała się policjantką na emeryturze.