Ostatnią kroplą goryczy było to, że pewnego dnia mój mąż powiedział, że wieczorem idzie na imprezę. Jak to? Ja wszystkim się zajmuję przez cały dzień, a on odpoczywa?

Została mi tylko kojec dla syna …

Resztę swoich rzeczy rozdałam innym, lecz dziecięcy kojec ostatnio mi się przydał. Przyjechała do mnie moja najlepsza przyjaciółka z ośmiomiesięczną córką. Na jego widok, Anna się rozpłakała. Będzie mogła spokojnie dotrzymać mi towarzystwa, pozostawiając tam dziecko. Uśmiechnęłam się i przypomniałam sobie własną przeszłość.

 

google

Anna zawsze stawiała na pierwszym miejscu karierę zawodową, więc nie była w stanie wytrzymać towarzystwa dziecka, które płacze, krzyczy i domaga się uwagi. Kiedy urodziłam syna, nie odwiedzała mnie właśnie z tego powodu, więc nasza przyjaźń stała się tylko przyjaźnią korespondencyjną. Rozumiałam ją, nie obwiniałam o nic i byłam spokojna.

Kiedy mój syn miał 8 miesięcy, postanowiłam pójść do psychologa. Czasami wydawało mi się, że jeszcze trochy i zwariuję. W domu zawsze byłam sama, opiekując się dzieckiem. Małe „radości” miały postać spacerów z synem. Nic więcej.

Ostatnią kroplą goryczy było to, że pewnego dnia mój mąż powiedział, że wieczorem idzie na imprezę. Jak to? Ja wszystkim się zajmuję przez cały dzień, a on odpoczywa?

Jednak nie mogłam porzucić swych obowiązków, więc wieczorem mój mąż poszedł się zabawić, a ja zaczęłam płakać. Mój syn obudził się i również zaczął płakać. W ogóle nie chciałam go pocieszyć, nie miałam siły… Jednak po chwili opamiętałam się, wzięłam w ramiona swoje dziecko przepraszając je za swoje zachowanie.

A potem zadzwoniła Anna. Pomimo tego, że doskonale wiedziałam o jej stosunku do takich sytuacji, powiedziałam jej wszystko, co mnie bolało. Ona wysłuchała i zaprosiła do siebie.

– Odpoczniesz trochę! – powiedziała Anna.

Nawet sobie nie wyobrażacie, jak mnie to ucieszyło…

– Dobra, teraz znajdę nianię i przyjadę do ciebie. – odpowiedziałam.

– Czekam!

Znalazłam szybko chętną do pracy nianię i od razu poprosiłam, by przyszła do mojego synka, a w międzyczasie zaczęłam się zbierać do wyjścia. Niania jednak wciąż nie przychodziła…

– Cześć, Anno, nie przyjadę… – poinformowałam Annę przez telefon.

– Dlaczego? Co się stało? – zapytała zaniepokojona Anna.

– Niania nie przyszła, no i wiem, że nie lubisz dzieci. Nie przyjadę.

– Tak, ale i tak zadzwonię po taksówkę dla ciebie, szykuj się do wyjścia! – odparła.

Kiedy weszłam do jej mieszkania, zobaczyłam dziecięcy kojec. Anna pożyczyła go od sąsiadów, bym mogła odpocząć, gdy mój syn będzie się w nim bawił. Przyznaję, byłam bardzo szczęśliwa. To było jak zaczerpnięcie świeżego powietrza…

Przez godzinę mój syn sam się bawił, nawet nie musiałam się wtrącać. W międzyczasie rozmawiałam z Anną. Potem, kiedy syn dorastał, styl życia w domu ostatecznie się zmienił. Życie stało się znacznie lżejsze. Znalazłam pracę, a dziecko chodziło do zerówki.

Kiedy Anna wyszła za mąż, byłam bardzo zaskoczona, bo zwykle wybierała karierę zamiast związku. A kiedy powiedziała, że jest w ciąży, byłam jeszcze bardziej zaskoczona.

– Asiu, ona ciągle płacze. Nawet w nocy. Nie pozwala mi się wyspać, nie wychodzi z moich rąk … Bolą mnie już plecy… – Anna skarżyła się przez telefon.

– W takim razie zadzwonię po taksówkę dla ciebie, szykuj się do wyjścia! – odparłam…

 

google

I tak Anna przyjechała ze swoją córkę. Zrobiłam to, co ona dla mnie zrobiła kilka lat temu. Anna była szczęśliwa przez prawie półtorej godziny, jej córka cicho się bawiła, a dziewczyna w końcu odpoczęła …

Czy często odwiedzasz znajomych z najmłodszymi dziećmi?

 

 

Sprawdź także: Dominika Gwint zapytała swych fanów, w jakiej kreacji ma iść na bal sylwestrowy. Trafili w dziesiątkę

 

Oferujemy: Właścicielka zabrała psa na strzyżenie, a kiedy go zabrała, nie mogła go rozpoznać. Zdjęcia