Najczarniejszy scenariusz poszukiwań zaginionego Kacperka ziścił się wczoraj, 9 maja 2020 roku. Chłopczyk zaginął 27 kwietnia i nigdy już nie wrócił do domu. Było wiele spekulacji, lecz w trakcie dwutygodniowych poszukiwań nadzieja śledczych na odnalezienia dziecka żywego, gasła. Rodzice Kacperka zachowali tę nadzieję do samego końca…

Na swoim profilu na Facebooku, mama Kacperka dokonała wpisu publikując zdjęcia Kacperka – kolaż od najstarszego do aktualnego zdjęcia. Jak wspomniała w wywiadzie dla „istotne.pl” Maja Rutkowski, my – media – popełnialiśmy błąd publikując stare zdjęcie Kacperka, na którym jest znacznie młodszy, niż 3,5 roku.

Nie stracili nadziei

Facebook/Joanna – mama Kacperka

Od pierwszych minut po tym, jak zauważono zniknięcie malca, rodzice Kacperka, a także okoliczni mieszkańcy gorączkowo poszukiwali Kacperka. Policja po przyjeździe na miejsce, nie pozwoliła Rafałowi B. na kontynuowanie poszukiwań syna, lecz „zgarnęła” go pod zarzutami niezwiązanymi z zaginięciem.

Do samego końca poszukiwań, ojciec Kacperka przebywał w areszcie, bez jakiejkolwiek możliwości pomocy w poszukiwaniach, ani chociażby możliwości wspierania zrozpaczonej pani Joanny – życiowej partnerki. Poszukiwania Kacperka, stały się „przeczesywaniem” terenu skrawek po skrawku, wody Kwisy przeszukiwane były co róż to od nowa, gdyż służby słyszały od okolicznych mieszkańców, że dno rzeki w swojej nierównej budowie, mogło skryć ciało chłopca.

Niestety przypuszczenia śledczych, jak i pary detektywów, państwa Mai i Krzysztofa Rutkowskich ziściły się w najmroczniejszym scenariuszu, jaki mógł zranić serca najbliższych 3,5 letniego Kacperka. Chłopczyk oddalił się z pola widzenia ojca, wpadł do wód rzeki Kwisy i utonął.

Pani Joanna, mama Kacperka, opublikowała post na swoim profilu na Facebooku 6 maja, w trakcie poszukiwań Kacperka. To jedno, krótkie zdanie symbolizuje matczyną rozpacz okraszoną wielką wiarą, że znajdzie się jeden z największych skarbów jej osobistego Wszechświata…

„Nadzieja umiera ostatnia”

Każdy rodzic, który stracił swoje dziecko wie, jak ogromna wyrwa pozostaje w sercu i duszy. Rodzicielska moc miłości każe wierzyć, że zagubiony Skarb się odnajdzie. To jedno krótkie zdanie, które pojawiło się na profilu pani Joanny pokazuje, że jej serce wciąż wołało zagubione dziecko…

Facebook/Joanna (mama Kacperka)

Pod postem pani Joanny posypały się komentarze pełne współczucia, wsparcia i i serduszek. Znajomi bliżsi i dalsi rodziny, w swym współczuciu i wierze w odnalezienie Kacperka, starali się dodać otuchy zrozpaczonej pani Joannie. Niestety, według Mai Rutkowski, prócz wsparcia ze strony internautów, spłynął na rodzinę Kacperka potworny hejt, w którym sugerowano rodzicom chłopca bulwersujące potworności. To są kolejne ciosy w poranione już mocno serca.

Nam pozostaje złożyć najszczersze wyrazy współczucia, a także posłać modlitwę za duszę Kacperka. Jestem pewna, że inne Aniołki przebywające w Niebie już zaopiekowały się nim i sprawiły, że już od dawna się nie boi…

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Niecodzienny poród w jednym z polskich miast. Na świecie pojawiły się jednojajowe trojaczki

To też może cię zainteresować: Jakie są zarobki w TVP: analizy sprawozdania finansowego nie pozostawiają wątpliwości

A.B.