„Oni porównują nas do zwierząt i pragną zła. Wszystko z powodu programu 500+ ” – matka 11 dzieci powiedziała, co spotkała ją z powodu programu 500+

W czerwcu Debora i Joszko zostali rodzicami … po raz jedenasty. Tym razem urodziła się dziewczynka. Anna Lewandowska dowidziała się czemu wielodzietna rodzina spotyka się z hejtem.

Rodzina Brodowie to muzycy, którzy koncentrując się na edukacji i rozwoju poprzez sztukę, współpracują z dziećmi i młodzieżą. Debora, która ma 39 lat, nie tylko prowadzi dom, w którym wychowuje jedenaścioro dzieci, ale także pełni rolę menedżerki przy okazji wielu zawodowych projektów.

Najstarszy z dzieci to 19-letni Jaś, najmłodsza: dwumiesięczna Tosia. Są jeszcze Maciej 17 lat, Tomasz 15 lat, Mikołaj 13 lat, Jeremi 11 lat, Iwo 10 lat, Maria 9 lat, Roch 7 lat, Józef 5 lat i Piotr 1 rok.
Matka Debora została bohaterką najnowszego wywiadu na blogu Anny Lewandowskiej.

Kobieta zapewniła zmartwiona sportsmenkę i matkę małej Klary, że wychowanie 11 dzieci nie jest trudne, zwłaszcza że większość z nich jest już niezależna, a niektóre zbliżają się do wieku dorosłego. Debora wyznaje, że choć rodzicielstwo sprawia jej wielką szczęśliwość, ona spotyka nienawiść i negatywne opinie na temat jej pracy w Internecie.

– Zanim urodziła się nasza najmłodsza córka, Tosia, wymyśliłam sobie, że w ramach przysłowiowego wicia gniazda chcę nagrać piosenki o oczekiwaniu na narodzenie i o narodzinach dziecka. Kiedy nasza córeczka przyszła na świat, chciałam sprawdzić, jakie są reakcje ludzi na te piosenki. Weszłam do Internetu i przeczytałam komentarze: że ja i moje dzieci nie mamy prawa żyć, że życzą nam śmierci, okaleczenia, zamknięcia w jakimś lochu, porównują nas do zwierząt… Było też dużo opinii pozytywnych, ale był też hejt. A hejt jest przemocą.

Siedziałam sobie w szpitalu z tą malutką, świeżo urodzoną Tosieńką i myślałam sobie: Co ja takiego złego zrobiłam? Co my zrobiliśmy? Nagraliśmy tylko dwie piosenki. Chciałam wejść i przeczytać opinie o nich, a trafiłam na hejt. Gdybym to wiedziała, to w ogóle bym tam nie wchodziła, bo było mi z tego powodu bardzo przykro.

– Jak znajdujemy się w miejscu publicznym, ludzie zaczynają nas liczyć i robić nam zdjęcia. Mnie osobiście to bawi, chociaż odkąd wprowadzono 500 plus, wiele osób patrzy na nas wrogo i to jest przykre – dodała Debora Broda.

źródło: se.pl