Oczekiwanie pierworodnego to okres szczególnie niespokojny. Niestety czasem sprawy się mocno komplikują

Odmówili aborcji, a dziś siedmiomiesięczne dziecko doprowadza matkę do łez wzruszenia.

Podczas gdy krewni zastanawiają się, jak będzie wyglądać dziecko, przyszli mama i tata modlą się, aby wszystko poszło zgodnie z planem. I powtarzają jak mantrę: „Żeby tylko był zdrowy”. Niestety taka mantra nie zawsze działa…

Siedem miesięcy temu Sarah Heller i Chris Eidam, para z Nebraski w USA, zostali rodzicami chłopca o imieniu Brody. W 24 tygodniu ciąży dowiedzieli się, że w rozwoju ich dziecka było coś niezwykłego.

W USG uwidoczniono obustronny rozszczep wargi i podniebienia. Sarah i Chris byli oszołomieni. Lekarze zapytali, czy chcą aborcji. Para stanowczo odmówiła!

„W porządku jest być dumnym ze swojego dziecka, bez względu na wszystko. Chcieliśmy pokazać, że zdjęcia USG, urlop macierzyński i pierwszy rok życia mogą różnić się od tego, czego ludzie uczą na Facebooku i Instagramie. Kierowała nami chęć rozpowszechniania informacji na temat przypadłości syna”, – dzieli się Sarah.

Rozszczep w okolicy warg i podniebienia powstaje w wyniku tego, że tkanki nie rosną podczas rozwoju embrionalnego. Lekarze nadal nie potrafią wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje.

Statystyki są przygnębiające. Każdego roku rodzi się 2650 dzieci z tzw. „wilczą paszczą”. Z zająca wargą – 4400. Takie dzieci przechodzą wiele operacji i zabiegów terapeutycznych, aby nauczyć się jeść i mówić.

Sarah i Chris nieustannie przesyłają zdjęcia Brody’ego do sieci społecznościowych. Ale raz na Instagramie pojawił się komentarz. Nieznajomy zapytał: „Co jest nie tak z jego twarzą?”

Według matki chłopca nie tyle zszokowały ją słowa, ile świadomość, że nie jest gotowa chronić wyglądu syna. Sara nie zaatakowała nieznajomego, ale podjęła się nauczania.

– Wybrałam tę taktykę. To o wiele lepsze niż konfrontacja. Myślę, że Brody wybierze to pewnego dnia. Chcę, żeby bronił inne dzieci z podobnymi niepełnosprawnościami, które nie mają jeszcze siły, by się bronić.

Sarah niedawno zabrała Brody’ego na kolację z przyjaciółmi. W pewnym momencie kelner zdawał się przynieść serwetkę, ale w niej kobieta znalazła czek. Nie mogła zrozumieć, co się dzieje. Dostała 1 tysiąc dolarów! Notatka brzmiała: „Na piękne dziecko!”.

„Moje łzy płynęły. Tego, co czułam, nie można wyrazić słowami” – odpowiedziała matka.

Hojny i nieoczekiwany prezent pomógł parze pokryć koszty leczenia. Ostatnia operacja odbyła się 3 stycznia — przywrócono usta chłopcu. Brody szybko dochodzi do siebie i czeka na następną procedurę. Stanie się to, gdy będzie miał 9-12 miesięcy.

„Piszą do nas ludzie z całej planety, modlą się za nas. Proszą o kontakt, jeśli czegoś potrzebujemy. To wspaniałe doświadczenie!” – mówią rodzice dziecka.

Jesteśmy przekonani, że pewnego dnia Brody będzie wielkim wsparciem dla dzieci z problemami zdrowotnymi. A teraz życzymy dziecku pomyślnego pokonania wszystkich operacji!

To też może cię zainteresować: Policja interweniowała na stoku pełnym osób na sankach. Nagranie trafiło do sieci

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Kobieta wskoczyła na trumnę. To, co stało się później nie mieści się głowie. Uczestnicy ostatniego pożegnania przecierali oczy ze zdumienia

O tym się mówi: Monika Zamachowska zdradziła stan swoich finansów. Niektórych może zaskoczyć jej wyznanie