Zdaniem informatorów, dotychczas zebrane w sprawie śmierci Adama Czerniejewskiego w Koninien dowody jednoznacznie wskazują, że funkcjonariusz przekroczył swoje uprawnienia.

Śmierć Adma Czerniejewskiego, który zginął 14 listopada postrzelony przez policjanta, wstrząsnęła nie tylko Koninem. W jego ostatniej drodze towarzyszyło mu około 300 osób.

Spotkanie

Portal „Wyborcza” próbuje odtworzyć to, co się wydarzyło tamtego feralnego dnia. Ma w tym pomóc relacja jednego z 15-latków, z którym 14 listopada na ul. Wyszyńskiego umówił się Adam Czerniejewski.

Jak wskazuje chłopak, Adama poznał na jednym z forów internetowych, łączących miłośników e-papierosów. Na spotkaniu mieli wymienić się atomizerami do e-papierosów (jest to ta część, w której płyn z nikotyną jest podgrzewany).

Ucieczka

Przy salonie fryzjerskim Adam miał przy pomocy niewielkich nożyczek obcinać watę w atomizerze i właśnie wtedy chłopaków mieli zauważyć funkcjonariusze. Uznając ich zachowanie za podejrzane, chcieli ich wylegitymować.

Na widok radiowozu, Adam miał powiedzieć do 15-latków „Zaraz wracam”. Zaczął biec, zostawiając kurtkę i plecak, które miał ze sobą. W pościg za nim ruszył jeden z funkcjonariuszy policji.

Źródło: Zbigniew Stonoga/ Facebook

Brak świadków

Ani dwaj nastolatkowie, ani drugi z funkcjonariuszy nie widzieli, co się działo za blokiem. Jak powiedział 15-letni Sebastian, policjant goniący Adama miał krzyknąć najpierw „stój, policja!”, a następnie „stój, bo strzelam!”. Po chwili usłyszeli strzał.

Policjanci mieli wezwać wsparcie. Pojawił się drugi radiowóz, niedługo potem również karetka. Kiedy okazało się, że postrzelony chłopak nie żyje, pojawiło się jeszcze więcej radiowozów.

Reakcja policjanta

Funkcjonariusz, który strzelił do Adama, miał wrócić po wszystkim do dwójki nastolatków. Zadał im pytanie, co było celem ich spotkania. Kiedy powiedzieli, że chodziło o e-papierosy, wówczas policjant miał powiedzieć: „pieprzycie głupoty, przyszliście tu po narkotyki, dobrze o tym wiem”.

Za opublikowanym nagraniem zawierającym rozmowę jednego z 15-latków stoi kontrowersyjny biznesmen Zbigniew Stonoga, a także program „Interwencja” emitowany przez stację Polsat.

Jakub Błoszyk/newspix.pl

Inne źródła

Dziennikarzom „Wyborczej” udało się dotrzeć do osób posiadających dostęp do tajemnic śledztwa. Przekazują oni, że prokuratura dysponuje dwoma nagraniami z kamer monitoringu o bardzo dobrej jakości.

Źródła podają, że policjant strzelił do Adama w momencie, kiedy chłopak odwrócił się w jego stronę przodem. Wystrzelony pocisk trafił chłopaka w klatkę piersiową, w okolicy serca. Odnotowano ranę wylotową na plecach.

Brak strzału ostrzegawczego

Pewną informacją jest, że funkcjonariusz nie oddał wymaganego procedurami strzału ostrzegawczego. Przypomnijmy, jest tylko dwa przypadki, w których możliwe jest odstąpienie od wymienionej zasady.

Dotyczy to przestępstw o charakterze terrorystycznym lub gdy oddanie strzału ostrzegawczego grozi bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia lub zdrowia policjanta bądź innej osoby. Już w godzinę po zdarzeniu policja przekonywała, że funkcjonariusz był zmuszony do strzału.

Bezzasadne użycie broni

„Zebrane dowody wskazują na bezzasadne użycie broni” – potwierdzają zgodnie źródła „Wyborczej’’. „Pokrzywdzony nie zaatakował ani nie wykonał żadnego ruchu, który uprawniałby policjanta do użycia broni bez oddania strzału ostrzegawczego” – dodają.

Jak wskazują źródła „Wyborczej”, zebrane do tej pory dowody są wystarczające, żeby postawić policjantowi zarzut. Jak na razie śledztwo jest prowadzone w sprawie nieumyślnego przekroczenia uprawnień i nieumyślnego spowodowania śmierci. Źródła przekonują jednak, że policjant może odpowiadać za zabójstwo z zamiarem ewentualnym.

Do tej pory nie udało się przesłuchać policjanta, który strzelał. Obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym.

To też może cię zainteresować: Na kilka godzin przed ceremonią pożegnania dwudziestojednolatek z Konina niestety trafił znowu w ręce patologów

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: To, co Policja odkryła w warszawskim parku mrozi krew w żyłach. Funkcjonariusze przecierali oczy

A.W.