Niedawno kupiłam nowy telefon i teraz mówię wszystkim, że to wymarzony prezent

10 lat temu syn poprosił mnie, żebym sprzedała mieszkanie i dała mu pieniądze, zrobiłam to i teraz na starość zostałam bez pomocy i bez własnego kąta.

10 lat temu, kiedy miałam 50 lat, ponownie spotkałam się z moim mężem, który był już wtedy na emeryturze i zamieszkałam z nim w jego mieszkaniu.

Wynajęłam mieszkanie i pracowałam. Jedyny syn swojego czasu wyjechał na studia do stolicy, więc został tam, aby mieszkać. Praca była zawodem, choć nie luksusowym, ale pozwalała na wynajęcie domu i życie bez długów i kredytów.

Cieszyłam się z syna, że ​​wszystko u niego tak dobrze się układało, że wysyłałam mu prezenty na święta. Czasem paczki z domowymi produktami, a czasem pieniądze. Wszystko się zmieniło, gdy mój syn zdecydował się ożenić.

„Mamo, no wiesz, ona ma własne mieszkanie, choć jednopokojowe. Nie chcę mieszkać z nią w takiej ciasnocie. Wygląda na to, że w swoim wieku zdecydowałaś, że gdziekolwiek się udasz, będziesz żyła do końca z Michaiłem. Pozwólcie sprzedać swoje mieszkanie i dajcie mi pieniądze, a ja zainwestuję je z żoną w nasze mieszkanie, które zorganizujemy dla dwóch osób.

Długo wątpiłam, bo straciłam nie tylko dochód, ale także kąt. Życie jest często nieprzewidywalne, nawet na emeryturze możesz znaleźć się na ulicy. Rozmawiałam z Michaiłem, który delikatnie mówiąc, był przeciwny sprzedaży mieszkania.

Ale mimo to mój syn był w stanie przekonać mnie, żebym sprzedała nieruchomość i dała mu wszystkie pieniądze. Wesele grało wspaniale, syn był szczęśliwy.

Mieszkanie zostało kupione, urządzone zgodnie z obietnicą współwłasności, a nawet ja byłam zapraszana dwa razy w ciągu 10 lat. Teraz jestem na emeryturze, trudno jest mi odwiedzić syna, a także mu pomóc. Im dalej, tym więcej próśb.

Teraz już nie prosi, ale pyta, kiedy będzie paczka i ile będę mogła wysłać w tym miesiącu. W tym celu syn stale wysyła zdjęcia wnuczek i filmy. To mnie bardzo wzrusza i znów zaczynam się zastanawiać, jak i gdzie zarobić na prezenty dla rodziny mojego syna.

Przyjaciele jak jeden mąż mówią, że czas pomóc matce, a nie wymagać wszystkiego dla siebie i dla siebie. Czuję się nieswojo, a nawet mi wstyd. Niedawno kupiłam nowy telefon i teraz mówię wszystkim, że to prezent od mojego syna. Tylko Michaił „potajemnie” powiedział jednemu z moich znajomych, że prezent był fikcyjny i wszyscy byli jeszcze bardziej zdenerwowani.

To też może cię zainteresować: Krzysztof Jackowski nie kryje obaw. Jasnowidz z Człuchowa nie ma dla nas dobrych wiadomości. Co może nas czekać w najbliższych dniach

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Ryszard Rynkowski wraca na scenę po interwencji żony? Jej pomysł był strzałem w dziesiątkę

O tym się mówi: Cały kraj pod śniegiem? Prognozy pogody nie pozstawiają złudzeń. Kiedy należy spodziwać się największych opadów i co jeszcze szykuje dla nas pogoda