Muniek Staszczyk swoją przygodę z muzyką rozpoczął jako nastolatek. Choć nie pochodzi z rodziny o tradycjach artystycznych, to właśnie ukochana babcia zainspirowała go do tworzenia własnego materiału. Zapisała wnuka na naukę języka angielskiego, dzięki czemu młody Zygmunt przełamał barierę językową i początkowo tłumaczył teksty piosenek z zagranicznych rozgłośni radiowych. Później pokochał muzykę na tyle, że sam pragnął zostać kompozytorem i wokalistą. Ta miłość i prowadzony przez nią rockandrollowy tryb życia, zraniły osoby, które go kochają. Piosenkarz opisał swoje życie w biografii „King”.

Muniek Staszczyk zmagał się z demonami. Jego nawrócenie trwało wiele lat

Jak podaje „Pomponik.pl”, wokalista poznał Martę w trakcie studiów podczas jednej z alkoholowych libacji. Świetnie się dogadywali i mieli podobne poczucie humoru. Ich miłość rozkwitła szybko. Postanowili się pobrać, a na świat miał przyjść ich syn Janek, dlatego Muniek wyjechał do Wielkiej Brytanii, by zarobić na rodzinę. Pracował na zmywaku i imał się innych płatnych obowiązków, które nie były związane z muzyką. Ale to właśnie w trakcie życia na emigracji napisał jedną z najpopularniejszych piosenek – „Warszawę”.

Jego rockandrollowy tryb życia i praca z dala od rodziny były powodem stałych imprez. Libacjom towarzyszył alkohol, narkotyki i inne używki. Mężczyzna nie mógł się oprzeć swoim nałogom. Pomimo odpowiedzialności, jaką na siebie wziął po założeniu rodziny i zostaniu ojcem, nie radził sobie z własnymi problemami. Muniek dokładnie pamięta dzień, w którym odwiedził bliskich w rodzinnym mieście. Ten obiad w Częstochowie był dla niego szczególnym momentem. Zrozumiał, że podąża złą drogą, kiedy podczas wizyty u rodziców, poszedł do łazienki, żeby „wciągnąć kreskę”.

 

Źródło: Gala.pl

W 1993 roku na świat przyszło drugie dziecko Marty i Zygmunta. Narodziny Marysi były kolejnym powodem do tego, by wokalista rzucił się w wir pracy. Jak sam przyznaje, jego miłość do Marty nigdy nie wygasła, ale widocznie nie była na tyle silna, by oprzeć się różnym pokusom. Muniek zdradził Martę, do czego przyznał się dopiero pod wpływem silnych emocjonalnie wydarzeń – śmierci perkusisty zespołu. Żona wybaczyła mu niewierność i poświęciła się dla dobra dorastających dzieci i rodziny. To wtedy Muniek doznał oczyszczenia i „wypędził z siebie demony” – jak opisuje w swojej biografii. Po wielu latach istnienia poza Kościołem poszedł wreszcie do spowiedzi, która była dla niego zbawienna.

Powrót na życie pełne wiary dodawał mu wielu sił. Muniek jednak znów zbłądził i zranił swoją żonę. W 2009 roku poinformował Martę o kolejnym romansie. Gdy zobaczył łzy ukochanej, chciał popełnić samobójstwo.

„Myślałem wtedy o samobójstwie. Noże zacząłem oglądać. Ale też się modliłem” – wyznał w „Kingu”.

Źródło: zwierciadlo,pl

 

Żona kolejny raz zdobyła się na przebaczenie. Od tego momentu niosą krzyż zdrady razem, a muzyk z determinacją podjął się próby odrzucenia wszelkich używek. By mieć więcej czasu dla rodziny, zawiesił działalność zespołu „T.Love”. W 2017 roku młodzieńczy tryb życia wokalisty dał się we znaki. Mężczyzna doznał rozległego wylewu i cudem uniknął śmierci. Jest wdzięczny Bogu za pomoc i wszystkie dary, a szczególnie za żonę, która nigdy go nie opuściła.
Spodziewaliście, że Muniek Staszczyk zmagał się z tak poważnymi problemami?