W sieci pojawiło się wideo pt. „Już się nie boję”, na którym wokalistka rozmawia o przeszłości ze swoją siostrą, Martą Kuszyńską. Monika Kuszyńska opowiedziała w nim przede wszystkim o przemocy, której miała doznać w zespole Varius Manx. Rzuciła oskarżenia pod adresem Roberta Jansona.

Jak podaje magazyn „Viva!” wszystko zaczęło się od wpisu Marty Kuszyńskiej. Siostra popularnej piosenkarki oznajmiła, że w zespole Varius Manx przemoc i molestowanie było na porządku dziennym. Monika Kuszyńska nie wiedziała nic o zamiarach siostry. Zajęła stanowisko w sprawie dopiero wtedy, kiedy grupa muzyczna wydała oświadczenie. Była wokalistka bandu zmaga się do tej pory ze stanami lękowymi i atakami paniki.

Ta sytuacja (…) wreszcie postawiła mnie przed faktem, że muszę to z siebie wyrzucić, bo inaczej tego nie zamknę. Mam w sobie dużo lęku, mimo że tak wiele przeszłam i zrobiłam w swoim życiu, co dało mi ogromną siłę. Aż nie do wiary, jak ten okres współpracy z zespołem Varius Manx, potem ten wypadek, (…) był dla mnie trudnym czasem i jak bardzo mnie naznaczył – mówi Kuszyńska.

Rzekomego molestowania i przemocy miała doświadczać nie tylko sama Monika, lecz także jej siostra Marta.

To nie jest tak, że idziesz ulicą i jakiś obcy facet zaczepia cię na ulicy. Nie, ty idziesz do swoich młodzieńczych idoli. Masz 16 lat, trzęsiesz się z ekscytacji, […] nagle podchodzę i jeden z chłopaków z zespołu – wiedząc, że jestem twoją siostrą i widząc, że jestem niepełnoletnią, młodziutką dziewczyną. Mówi do mnie niezwykle wulgarny, opresyjny tekst sugerujący jakieś doświadczenie seksualne, którego na tym etapie nawet nie rozumiem, bo nie znam takich słów, ale czuję, że to jest agresja”, zwierzała się. I dodawała: „I co się dzieje na to? Chłopaki z zespołu siedzą i się śmieją mi prosto w twarz, przyklaskując mu w ten sposób. Kolejne doświadczenia przekraczały granice mojej cielesności. […] Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.

Monika Kuszyńska ma podobne spostrzeżenia. Wskazała, kto jest odpowiedzialny za te naruszenia.

Największy wpływ na to miał lider zespołu, który dyktował wszelkie warunki, w jakim nastroju będziemy, co się będzie działo. Siadaliśmy do jednego busa i zawsze miałam ból brzucha na samą myśl, jaki dzisiaj będzie dzień: czy będzie w dobrym humorze, czy będzie miał focha, czy powie mi dzień dobry (bo zazwyczaj tego nie robił, chyba że miał dobry dzień) czy coś mi odburknie po chamsku, czy w ogóle nic się nie odezwie…

Robert Janson miał dawać Kuszyńskiej do zrozumienia, że w każdej chwili może zamienić ją na inną wokalistkę. Podważał jej kompetencje i umiejętności.

Pod koniec współpracy dochodziły do mnie głosy, że już ktoś jest na moje miejsce. To jest przykre. Powinnam odejść wtedy. Wierzyłam, że bez nich nic nie znaczę. […] Bardzo się bałam kobiet wtedy. Jak się pojawiała na horyzoncie jakaś wokalistka, a jeszcze do tego atrakcyjna, to miałam fobię, że ona pewnie chce już tutaj. […] Moje poczucie własnej wartości było u mnie zerowe.

Facebook/Monika Kuszyńska

To również może Cię zainteresować: Rafał Mroczek Zakochał Się W Aktorce? Kobieta Rozwiewa Wątpliwości

Zobacz także: Sąsiedzi Księcia Harry’ego I Maghan Markle Skarżą Się Na Nieprzyjemny Zapach. Para Książęca W Sprawie Milczy