Dowiedziałem się o tej historii wiele lat temu. Miałem wtedy 18 lat. Uważałem się już za dorosłego. Ale kiedy mama opowiedziała mi tę historię, cały mój świat, całe moje życie wywróciło się do góry nogami.

Nie mogłem nawet pomyśleć, że moja matka kiedyś to zrobiła. Tak powiedziała mi moja mama.

Kiedy mama była w ciąży, lekarze zabrali ją do szpitala. Termin był już bardzo blisko, mama miała rodzić. To było tuż przed Nowym Rokiem. Na początku moja mama leżała sama na oddziale. Znudziła się, a potem, na trzy dni przed Nowym Rokiem, na oddziale umieszczono inną kobietę. Mama myślała, że ​​jest o 10 lat starsza od niej, mama bardzo się z tego ucieszyła: teraz nie będzie sama. Oznacza to, że nie będzie tak znudzona i samotna.

Dopiero później mama zauważyła, że ​​kobieta jest w bardzo ciężkim stanie. Spała dużo i bardzo rzadko otwierała oczy. Bardzo często w nocy mama słuchała jej oddechu: bała się, że sąsiadka umrze. Po kilku dniach kobieta poczuła się lepiej.

Kobieta miała na imię Joanna. Pochodziła z wioski. Joanna była samotna, dorastała jako sierota. Nie miała męża. Mama nie pytała jej o nic więcej, a Joanna nie powiedziała nic więcej. Kobieta urodziła swoje pierwsze dziecko. W wieku 42 lat ciąża była cudem. Joanna naprawdę chciała zostać matką i była bardzo szczęśliwa, że ​​w końcu udało jej się zajść w ciążę. Joanna była starsza od mojej matki nie o 10, ale aż o 20 lat.

Pielęgniarki bardzo źle traktowały Joannę: nie podobało im się, że jest ze wsi. Miała bardzo duże zagrożenie poronieniem.

Na zewnątrz Joanna w ogóle nie wyglądała jak wiejska kobieta. Fakt, że pochodziła ze wsi, można było rozpoznać tylko po jej dużych, ciężko pracujących rękach, widać było, że Joanna bardzo ciężko pracowała. Była bardzo ładną kobietą: miała duże niebieskie oczy, długi, gruby warkocz. Joanna mówiła spokojnie, była wesoła, niedrażliwa. Wkrótce zostały przyjaciółkami. Mama bardzo lubiła Joannę, ponieważ była bardzo miła, ale miała silny charakter.

Tata przynosił mamie różne smakołyki. Mama dzieliła się wszystkim z Joanną. Jak dziecko cieszyła się z każdej mandarynki, każdego jabłka i cukierka czekoladowego.

Wszystko było dobrze. Kobiety czekały na narodziny swoich dzieci, wymieniły się adresami, aby utrzymać kontakt. Ale w nocy było nieszczęście: moja mama obudziła się, bo na oddziale pojawiło się wielu lekarzy i pielęgniarek. Joanna została zabrana na noszach, wyglądała bardzo źle. Przez resztę nocy moja mama nie spała, a rano miała niezwykły sen.

Jakby siedziała w kuchni i zamykała pomidory na zimę. Wszędzie jest ciepło i słychać dziecięce głosy. Potem pojawiła się Joanna i powiedziała do matki:

– Przyszłam się z tobą pożegnać, Katarzyna. Ty i ja zostałyśmy tak dobrymi przyjaciółkami! Jesteś taka wspaniała! Szkoda, że ​​teraz jesteśmy od was oddzieleni. Po prostu nie zostawiaj mojego syna. Weź go dla siebie, wychowuj go jako rodzinę. Wiem, że jesteś bardzo miła. Będziesz dla niego dobrą mamą. Masz wielkie serce i jest miejsce dla trójki dzieci!

Po tych słowach Joanna zniknęła. Mama obudziła się zdenerwowana i natychmiast pobiegła do lekarzy:

– Jak się ma Joanna? Co z nią?

– Nie ma już Joanny. Ona nie żyje — powiedziała pielęgniarka.

– A jak się ma chłopiec? Jak się ma jej syn?

– Z dzieckiem wszystko w porządku. Jest słaby, wcześniak, ale zdrowy. Skąd wiesz, że Joanna urodziła chłopca? Zapytał lekarz.

Mama jęknęła i nic nie powiedziała. Z podniecenia i nieprzespanej nocy zaczęła też rodzić, wody szybko odeszły. Podczas porodu mama pomyślała o słowach Joanny: o jakiej trójce dzieci mówiłaś? A potem, po kilku godzinach, wszystko stało się jasne: moja mama urodziła bliźniaki: ja i mój brat.

Tata był bardzo szczęśliwy, a mama długo nie odważyła się powiedzieć mu, że chce adoptować kolejne dziecko, dziecko Joanny. Martwiła się, że tata się nie zgodzi i dziecko zostanie wysłane do Domu Dziecka, że ​​pozostanie sierotą i dorośnie w sierocińcu, jak jego matka.

Ale tata działał mądrze i humanitarnie: zgodził się adoptować chłopca. Lekarze odwiedzili moich rodziców i zarejestrowali chłopca jako trzecie dziecko, które urodziła moja mama.

Joanna bardzo często śniła się mojej matce i zawsze udzielała jej bardzo ważnych porad życiowych. Raz Joanna nawet mnie uratowała. Bardzo się rozchorowałem, temperatura była bardzo wysoka. Joanna przyszła do mojej matki we śnie i powiedziała, że ​​muszę natychmiast zostać zabrany do szpitala, w przeciwnym razie mogę umrzeć. Mama posłuchała Joanny, wezwała karetkę. Udało im się mnie uratować: miałem silne obustronne zapalenie płuc.

Minęły lata i rodzice postanowili powiedzieć Koli, że nie są jego biologicznymi rodzicami. Potem stosunki w naszej rodzinie z Michałem nie uległy zmianie.

Kola stał się jeszcze bardziej ostrożny i czuły w stosunku do naszej matki. Michał niedawno ożenił się i zamieszkał w Anglii. Często do nas dzwoni i stamtąd pisze.

Bardzo tęsknimy za naszym wspaniałym bratem.

To też może cię zainteresować: Bulwersująca sytuacja w jednej z polskich miejscowości. Bandyci okradli dwie starsze kobiety. Czy wreszcie odpowiedzą za to, co zrobili

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Księżna Kate i Meghan Markle spotkają się w sądzie? Zaskakujące doniesienia z brytyjskiego dworu. O co chodzi

O tym się mówi: Rachunki za prąd pójdą do góry. O ile więcej zapłacimy w 2021 roku