Mój mąż i ja przeżywaliśmy całe życie dla dobra trójki naszych dzieci. Byliśmy stale zadłużeni, przez całe życie braliśmy pożyczki. Dzieci dorastały i poszły własną drogą

Mój mąż i ja przeżywaliśmy całe życie dla dobra trójki naszych dzieci. Byliśmy stale zadłużeni, przez całe życie braliśmy pożyczki. Dzieci dorastały i poszły własną drogą. Ożeniłam się bardzo młodą: w wieku 18 lat.

Znam mojego Michaiła od dzieciństwa, ponieważ uczyliśmy się w tej samej klasie. Minął rok po ślubie i zaciążyłam. Wychowywać dziecka nie miało za co, ledwo mogli stać na własnych nogach. Było to wtedy bardzo trudne. Mieliśmy wspaniałą dziewczynę – Basie. Po 2 roku wzięłam urlop, a mój mąż rzucił studia i pracował na kilku etatach.

Potem studiowałam korespondencyjnie. Sytuacja zaczęła się trochę poprawiać, ale nagle dowiedziałem się, że jestem w ciąży z drugim dzieckiem. Mieszkaliśmy wtedy w mieszkaniu, które mój mąż dostał z pracy. Znowu brakowało pieniędzy.

Nie miałam czasu na prawie wszystko, bo sama wychowywałam dwójkę dzieci, a jednocześnie musiałam iść na sesję. Po ukończeniu studiów zacząłem pracować z mężem w fabryce. Dzieci szły już do przedszkola. Nasza sytuacja finansowa uległa poprawie i pewnego lata wybraliśmy się nawet na wakacje na morze. Później nawet zostaliśmy prawnymi właścicielami tego mieszkania.

Jednak w wieku 31 lat wydarzyło się coś, czego bardzo się bałem – zaszłam w ciążę z trzecim dzieckiem. Agnieszka była prawdziwym cudem, ale mój mąż znowu musiał ciężej pracować, bo siedziałam w domu. Tak więc dzieci zaczęły rosnąć i każdego dnia szukaliśmy pracy na pół etatu, aby utrzymać rodzinę.
Najstarsza córka była na trzecim roku studiów, kiedy powiedziała nam, że chce się pobrać. Oczywiście musiałam poważnie wydać na wesele i inne. Później pomogli im kupić mieszkanie. Przecież bardziej niż ktokolwiek inny zrozumieliśmy, że bez prywatnego mieszkania normalne życie rodzinne nie będzie funkcjonować.

Przez cały ten czas synek Franek widział, jak nieustannie pomagaliśmy jego starszej siostrze i zaczął domagać się własnego mieszkania i samochodu. Byliśmy wtedy w szoku, ale on toczył poważną sprzeczkę: twierdził, że kochamy naszą siostrę bardziej niż jego. Mój mąż wziął kolejny kredyt na mieszkanie, a ja wziąłam samochód.

Nasza najmłodsza córka nigdy nas o nic nie prosiła, poszła na studia sama, ale zrozumieliśmy, że musi też kupić dom, bo nie ma różnicy między dziećmi. Aby to zrobić, ponownie popadliśmy w długi.

Czas młodości minął szybko. To, że mój mąż i ja jesteśmy na skraju starości, uświadomiliśmy sobie dopiero, gdy Michał zachorował. Ze względu na to, że musiałam się nim zająć, musiałam zrezygnować na 2 lata przed emeryturą. Jednak po leczeniu wyzdrowiał i odetchnęłam z ulgą. Przez cały ten czas nikt z dzieci nie odwiedzili ojca.

Najstarsza córka powiedziała, że ​​ma małe dziecko, nie może przyjść. Franek krzyknął do telefonu, że nie wywalają go, a młodsza po studiach wyjechała za granicę. Tak właśnie żałowaliśmy ich przez całe życie, a oni komunikowali się z nami tylko wtedy, gdy dawaliśmy im pieniądze. Przykro jest uświadomić sobie, że mój mąż i ja byliśmy zupełnie sam.

Jak informował portal „Wiesz”: GIS Pilnie Wycofuje Ze Sprzedaży Produkt. Osiągnięto Największą Możliwą Granicę Zagrażającego Pierwiastka