Opowiem ci historię mojej przyjaciółki. Nazywa się Anna, ma 35 lat, troje dzieci. Spotkałyśmy się na placu zabaw, gdzie opowiedziała „zabawną” historię życia rodzinnego.

„Poznaliśmy z Andrzejem na portalu randkowym, szybko zaproponował spotkanie, spacerowaliśmy, chodziliśmy do kina, kawiarni. Miesiąc później przedstawił mnie mamie, byłam taka szczęśliwa, miałam już 30 lat i nadal nie byłam mężatką.

A tu taki rozwój wydarzeń jest szybki, a facet jest miły, wysoki, trzyma dobrą pozycję i ma pensję odpowiednią… Sześć miesięcy później, pobraliśmy się, byłam bardzo szczęśliwa, nie ociągaliśmy się z dziećmi.

Bo niby dlaczego? Mój mąż jest dobry, teściowa jest cudowna, zawsze po mojej stronie w razie sporu z Andrzejem, często pomaga. Swoją drogą, powiedziała Andrzejowi, że bardzo mnie polubiła. A po pierwszej rocznicy ślubu urodził się najstarszy syn Alex, od tego czasu jestem na urlopie macierzyńskim i siedzę w domu.

Żeby zaoszczędzić pieniądze, zabieram dzieci na różnego rodzaju zabawy i zajęcia edukacyjne. Komunikuję się z dziewczynami, które również zabierają tam swoje dzieci, więc jest z kim porozmawiać. W domu jest wystarczająco dużo zmartwień, by męczyć się przez cały dzień. Czasami wydaje mi się, że kręcę się w kółko jak chomik w swym kole, ale po porodzie moja waga wcale nie spada. Przed ślubem ważyłam 49 kilogramów, a teraz 80! Dwa razy więcej! Wyobrażasz sobie?!

Nie mogę patrzeć na siebie w lustrze! Świnka! Nie mogę sobie nawet kupić normalnych ubrań i bielizny, myślę, że jestem słoniem. Myślałam, że pójdę na siłownię, bo przed ślubem chodziłam tam 3 razy w tygodniu, ale teraz nie ma czasu, a dzieci zawsze przeszkadzają w domu podczas ćwiczeń.

Wyobraź sobie, Andrzej czule nazywał mnie misią, powiedział, że kocha mnie taką, jaka jestem, a teraz deklaruje, że jestem zaniedbana, że nie jest zadowolony z mojego wyglądu, wstydzi się pokazywać ze mną innym.

Rozpłakałam się i obraziłam się na niego. Jakbym była winna temu wszystkiemu. Nie mogę nawet zapłacić za kosmetyczkę, zapisać się na siłownię z trenerem i tak dalej, bo wszystkie pieniądze idą na troje dzieci, a teściowej też muszę we wszystkim pomóc, spłacić kredyt hipoteczny, pomóc w pracach domowych… Mam tylko jedną nadzieję, że teściowa jest nadal po mojej stronie, nie pozwoli mu iść do innej dziewczyny. Więc powiedz mi, co mam zrobić? ”

A ja siedziałam i nie wiedziałam, co powiedzieć Annie. Albo to, że musisz bardziej siebie kochać, albo powiedzieć, że twój mąż się upija, albo odejść daleko od nich wszystkich. Ale jedno było jasne, Anna musiała coś zmienić w swoim życiu, inaczej ważyć może nawet ze 100 kg, będąc zmęczona do granic możliwości.

To też może cię zainteresować: Lech Wałęsa po raz kolejny zaskoczył wszystkich. Zdobył się na wyjątkowy gest. O co chodzi

O tym się mówi: Ostra wymiana zdań między Tomaszem Lisem a Karoliną Korwin-Piotrowską. W tle idol nastolatek na całym świecie Harry Styles. O co chodzi

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Zagraniczne media donoszą, że księżna Kate marząc o kolejnej córeczce poszła z Williamem na pewien kompromis. O co chodzi