Marta Klubowicz ma na swoim koncie wiele niezapomnianych ról. Była m.in. Anią Zawadzką w Tulipanie oraz Dorotą Wanat w telenoweli „W labiryncie”. Co u niej słychać?

Aktorka byłą uznawana za jedną z największych gwiazd lat 80. w polskim show-biznesie. U szczytu sławy zdecydowała się jednak na wyjazd z kraju. Dlaczego?

Szczyt sławy

Marta Klubowicz niedawno świętowała 35-lecie kariery artystycznej. Zadebiutowała w 1983 roku w „Wakacjach z Madonną” i szybko została gwiazdą.

Jako aktorka, nie wstydziła się pokazać przed kamerą swojego ciała. Na wielu zrobiła też niezapomniane wrażenie w „Och, Karol” jako jedna z kochanek tytułowego bohatera, którego zagrał Jan Piechociński.

Niestety pod koniec lat 80. przylgnęła do niej łatka najczęściej rozbierającej się młodej aktorki. U szczytu sławy postanowiła więc opuścić Polskę.

Wyjazd z kraju

W 1992 roku, Marta Klubowicz wyjechała z kraju i zamieszkała w Austrii. Do Polski przyjeżdża rzadko.

Uciekłam do Austrii, bo doszłam do wniosku, że właściwie w Polsce nie robię nic ciekawego poza zarabianiem pieniędzy. Było ciężko, w filmie nic się nie działo, panował kryzys. Poza tym w Austrii czekał na mnie mąż… Nie była to typowa ucieczka – nie paliłam za sobą mostów, nie przecinałam żadnych korzeni – wspomina po latach aktorka.

Nowe role

Marta Klubowicz czuje się jednak spełniona. Jest autorką wierszy, gra w teatrze, a od czasu do czasu można zobaczyć też ją w filmach i serialach. Nie zależy jej już na wielkiej sławie.

Nie chcę czuć się jak manekin na wystawie. Miałam w życiu okres ogromnej popularności, ludzie wytykali mnie na ulicy palcami… Nie wymagam od wszystkich, żeby mnie kochali czy poznawali. W ogóle o tym nie myślę. Będąc w miejscu publicznym nie zastanawiam się, czy ktoś mnie rozpoznaje czy nie. Gdybym o tym myślała, pewnie już dawno by mi odbiło – powiedziała aktorka.

W zeszłym roku można było ją zobaczyć w Diagnozie. Wystąpiła też w „Ojcu Mateuszu” i „Barwach szczęścia”.

Chcę mieć poczucie, że gram porządne role, że się rozwijam. To oczywiście nie wyklucza potrzeby akceptacji widza – akceptacji, której nie należy mylić z mizdrzeniem się do publiczności – wyznała Marta Klubowicz.

Pamiętacie ją?

Źródło: „swiatseriali.interia.pl”