Mariusz Bonaszewski to jeden z lepszych, polskich aktorów. Jego droga na szczyt nie była jednak prosta. Zanim trafił do telewizji, musiał zmierzyć się z wadą wymowy, która utrudniała mu wypowiadanie litery „r”. Dopiero wizyta u pewnego lekarza sprawiła, że zaczął żyć pełnią życia.

Wielka miłość podczas spektaklu

Związek z Dorotą długo miał charakter platoniczny. Zbliżyła nas pierwsza wspólna praca – spektakl „Ninoczka”. Ona wystąpiła w tytułowej roli, ja wcieliłem się w uwodziciela. Uwodziłem, uwodziłem, a ona broniła się… mało skutecznie” – wspominał Bonaszewski.

Wyśmiewany jako dziecko

Jego droga do aktorstwa nie była usłana różami. Na portalu Pomponik czytamy, że w liceum koledzy wyśmiewali się z niego, ponieważ bardzo się jąkał i nie potrafił wymawiać litery „r”. Długa i ciężka praca z logopedą przyniosły świetny efekt.

Udało mu się jednak pokonać wszystkie przeciwności i udowodnić, że spełni swoje marzenia. – Ja wam pokaże, dostanę się! Mało tego, będę świetny – tak sobie wmawiałem” – wspominał.

Szkoła teatralna

Nikt nie dawał mu szans na wielką karierę. On jednak udowodnił, że wszyscy, którzy w niego nie wierzyli, byli w błędzie. Zadebiutował w spektaklu „Hamlet” w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Wówczas również wziął ślub z Dorotą Landowską.

Jak podaje Pomponik, ku zdziwieniu niedowiarków ukończył szkołę teatralną, a już cztery lata później, w grudniu 1992 r. zagrał tytułową rolę w spektaklu ” Hamlet ” w warszawskim Teatrze Dramatycz nym. Zbiegło się to z innym ważnym wydarzeniem w jego życiu osobistym. Wtedy to, jak donosiła „Gazeta Stołeczna” „Hamlet się ożenił”.

Oboje byliśmy poranieni, ostrożni, naznaczeni poprzednimi przeżyciami, nieufni. Zbliżaliśmy się do siebie bardzo powoli… Najdziwniejsze, że zanim do czegokolwiek doszło między nami, zrozumiałam, że jest dla mnie tak ważny, może najważniejszy w życiu i że… chcę mieć z tym facetem dziecko” – wyjawiła Dorota w wywiadzie.

Wizyta u specjalisty

Grałem wówczas trudny spektakl, w czasie którego co wieczór traciłem dwa kilogramy. Przychodziłem do domu, nie chciało mi się spać. Budziłem się o 6 rano i szedłem biegać. (…) Wiedziałem, że jestem na jakimś dopingu, ale nie wiedziałem na jakim…” – wspominał.

Postanowił poszukać pomocy lekarskiej. Jakież było jego zdziwienie, kiedy trafił do gabinetu lekarza i usłyszał takie słowa:

Dwa lata temu dzwoniłem do telewizji, żeby powiedzieć, co panu dolega. Ale oni chyba panu tego nie przekazali” – usłyszał aktor.

Szybka diagnoza i leczenie

Aktor cierpiał na gruczolaka przysadki mózgowej. Szybka diagnoza i operacja pozwoliły mu wyzdrowieć dosłownie w ostatniej chwili. Groził mu rozległy zawał, którego mógłby nie przeżyć.

Obecnie czuje się świetnie i każdą wolną chwilę poświęca żonie i dwójce dzieci – Marysi i Stasiowi.

 

Wierzycie, że z ekranu telewizora można odgadnąć chorobę na którą cierpi dany człowiek?

Zobacz również: Pytanie Na Śniadanie: Kammel I Rogalska Zostaną Zwolnieni?