Maciej Miecznikowski podzielił się z widzami „Pytania na śniadanie” tragiczną historią swojej choroby. Muzykowi groziło, że przestanie słyszeć. Pomógł mu światowej sławy laryngolog, prof. Henryk Skarżyński.

– Było ze mną naprawdę źle. Nie słyszałem na jedno ucho. Pan profesor przeprowadził już na mnie sześć operacji i tylko dzięki temu mogę normalnie rozmawiać, śpiewać i grać – opowiedział widzom „Pytania na śniadanie” Maciej Miecznikowski.

Wokalista Leszczy wyjawił, że zapadł na poważną chorobę słuchu, której konsekwencją miała być całkowita utrata słuchu. Dziś muzyk gra jedną z głównych ról w musicalu „Przerwana cisza”, stworzonej z udziałem prof. Henryka Skarżyńskiego, szefa i twórcy Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach, który napisał do niego libretto. Napisanie muzyki i kierownictwo muzyczne przypadło wybitnemu kompozytorowi, Krzesimirowi Dębskiemu, a za inscenizację i reżyserię odpowiada Michał Znaniecki.

50-letni muzyk opowiedział o niezręcznych sytuacjach, które stały się jego codziennością.

– Zapadłem na rzadką przypadłość, która postępuje bardzo wolno, o czym poinformował mnie profesor. Będąc w sklepie ze sprzętem czegoś słuchałem i mówię do sprzedawcy: ludzie, co Wy tu macie? Zepsute słuchawki po jednej stronie? Okazało się, że wszystko jest w porządku, a ja zrobiłem aferę i wyszedłem na chama. Oczywiście telewizor i telefon musiałem pogłaśniać – przekonywał.

Profesor Skarżyński, otolaryngolog i twórca Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach był zaniepokojony tempem rozwoju choroby wokalisty.

– Trafił do mnie w bardzo złym stanie. Zaawansowana choroba i zdecydowaliśmy się wszczepienie dwóch tytanowych implantów. Zagrożone było ucho środkowe – objaśniał widzom lekarz.

Z inspiracji historiami pacjentów powstał Międzynarodowy Festiwal Dzieci i Młodzieży „Ślimakowe Rytm, powołany właśnie przez prof. Skarżyńskiego.

źródło: muzyka.interia.pl