Krzysztof Jackowski już od wielu lat funkcjonuje w mediach jako polski jasnowidz. Przez swoją działalność uzbierał taką samą liczbę fanów, co krytyków. Gros osób nie wierzy w przepowiednie mężczyzny, a jego rzekomą pomoc w odnajdowaniu osób zaginionych uważa za znikomą. Jackowski postanowił odeprzeć ataki i wytłumaczyć, jaka odpowiedzialność ciąży na jego barkach. Zdradził, jaką trudność przynosi mu wyznanie rodzicom, że ich szukane dziecko nie żyje.

Wyznania Jackowskiego na Youtubie – „Chcę wam opowiedzieć o pewnej moralnej odpowiedzialności, jaką na swoje plecy biorę”

Krzysztof Jackowski od pewnego czasu bardzo aktywnie udziela się w mediach społecznościowych. Na kanale Youtube prowadzi swój funpage, na którym co kilka dni wrzuca filmiki i prowadzi audycje na żywo. W jednym z ostatnich udostępnionych nagrań jasnowidz tłumaczy swoją obecność w mediach. Na przykładzie tragedii w Tryńczy pragnie przekonać swoich fanów, że jego praca wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, a przekazywanie przykrych informacji jest dla niego równie stresujące, jak dla samych zainteresowanych sprawą.

„Wyobraźcie sobie coś takiego – weźcie kartkę, długopis czy pióro i napiszcie na tej kartce takie słowa:

Pani córka nie uciekła z domu. Pani córka spotkała się z dwiema koleżankami i we trzy one spotkały się z dwoma chłopakami jeszcze. Czyli razem było pięć osób. Wszystkie te osoby nie żyją.

Napisaliście to, musicie się pod tym podpisać i wręczyć tą kartkę matce, która szuka swojej nastoletniej córki. W pewnym sensie teoretycznie uśmiercacie nie tylko jej córkę, a cztery jakieś bliżej nieznane inne osoby. Pięć osób. Odważylibyście się? Uświadomcie sobie, napisaliście tą kartkę, Ktoś za drzwiami czeka na wasz werdykt, a wy nie będąc tego pewni, wręczacie taką kartkę komuś w rękę. ” (pisownia oryginalna)

Tragedia w Tryńczy powraca na kanale Jackowskiego

Krzysztof Jackowski przypomniał widzom swojego kanału na Youtubie sprawę sprzed dwóch lat w Tryńczy. Pewnego wieczoru odebrał telefon ze zleceniem wskazania miejsca, gdzie aktualnie znajdują się trzy nastolatki, które od kilku dni były poszukiwane przez rodziców i Policję. Funkcjonariusze sądzili, że 13-latki uciekły z domu, aby pojechać na sylwestrowy koncert do dużego miasta. Prawda okazała się inna. Jackowski opowiada o wizji i o uczuciu, które towarzyszyło mu przy tej sprawie.

„Na tym zdjęciu były trzy, trzy one. Na jednej fotografii trzy dziewczynki. Jedno spojrzenie, jeden moment, jedno poczucie. I to jest ta tragedia. To jest to, co jest ohydne w wizji. Wizja była bardzo szybka, wręcz błyskawiczna. Jadą w małym samochodzie. Jest tam jeszcze chłopak lub dwóch chłopaków. Ciasno im jest, jadą, przejeżdżają przez most, a ten chłopak mając oczywistą szosę dalej, celowo z tego mostu zjeżdża w bok. Che jechać jakąś drogą polną. I w pewnym momencie tracą panowanie i wpadają do rzeki. Szok, co ja mam cholera teraz zrobić. Mam ten telefon do matki. Ja zawsze się zastanawiam, dlaczego ja się odważam na coś takiego. Jakim sposobem ja miałem odwagę jej o tym powiedzieć. ”

Wspomnienia Jackowskiego wywołał list matki zaginionej dziewczynki, w którym dziękuje jasnowidzowi za pomoc.

1

2

3

Zobacz także: https://wiesz.io/jasnowidz-ostrzega-polakow-i-caly-swiat-iii-wojna-swiatowa/

To również może Cię zainteresować: https://wiesz.io/tygrysy-po-przejsciach-trafily-do-polski-jasnowidz-przewiduje-co-sie-z-nimi-dalej-stanie/

Berenika Olesińska