Brak zainteresowania i empatii ze strony dyżurnych i służb ratunkowych, długi czas oczekiwania i bezlitosne zachowanie – znieczulica służb ratunkowych chwilami naprawdę przeraża. Na własnej skórze doświadczyła tego ostatnio Joanna Szczepkowska, która uratowała życie bezdomnemu mężczyźnie. Co się wydarzyło?

Portal „fakt.pl” donosi, że aktorka całe wydarzenie opisała w mediach społecznościowych szokowana postawą polskich służ – pogotowia, straży miejskiej i policji.

Na ratunek choremu

Joanna Szczepkowska w Sylwestra opublikowała na Facebooku szokujący wpis o znieczulicy służb ratunkowych. Aktorka chciała pomóc wycieńczonemu bezdomnemu co spotkało się z kompletnym brakiem empatii innych.

Według relacji aktorki, mężczyzna był umierający ponieważ przez tydzień nic nie jadł.

Zapytałam czy źle się czuje, on podniósł głowę, a ja zobaczyłam to co się nazywa śmierć w czach. Biały jak kreda. Trochę zaniedbany. Nie wyczulam alkoholu. Ne miał też twarzy pijaka tylko bardzo zapadniętą. Powiedział , że bardzo go boli głowa z tyłu. Zapytałam, czy coś pił. Tak, ale kilka godzin temu – opowiada Joanna Szczepkowska.

Aktorka wezwała pogotowie jednak dyspozytor odmówił przyjazdu twierdząc, że bezdomny jest tylko pijany i radząc zadzwonić po straż miejską. Reakcja straży miejskiej też pozostawia wiele do życzenia.

Straż miejska pyta przez telefon – on jest bezdomny? Pytam a mężczyzna mówi tak, ale mieszka u kolegi, podaje adres. Straż miejska mówi- proszę pani to oni wiedzą gdzie iść, proszę sobie dać spokój. Mówię że człowiek chyba umiera, mówią że przyjadą. To naprawdę bardzo źle wygląda a straż nie przyjeżdża i nie przyjeżdża – można przeczytać w dalszej części relacji.

Wymuszona reakcja policji

Aktorka w końcu zatrzymała przejeżdżający obok patrol policji. Jak się okazało straż miejska zdecydowała, że jednak nie przyjedzie.

Ale ja wezwałam straż miejską! Nie wzywała pani bo pytaliśmy o takie zgłoszenie. Pokazuję telefon z dowodem. Oni zdziwieni dzwonią tam znowu. Tak ale już wiemy ze nie przyjadą. Tak zdecydowali. Czyli bez powiadomienia mnie zdecydowali o czekaniu na zimnej ulicy, człowieka który nie ma sił i mnie, przechodnia który chce pomóc. Mogłabym całą noc czekać – oburza się aktorka.

Policja po badaniu alkomatem stwierdziła, że wycieńczony mężczyzna jest zbyt pijany by wzywać karetkę. W końcu jednak upór aktorki zadziałał i pogotowie przyjechało do chorego.

Spór z ratownikami medycznymi

Również ratownicy medyczni nie chcieli zabrać bezdomnego mówiąc, że nawet jeśli umiera to do szpitala się on nie nadaje.

Służby oceniły, że on się nie kwalifikuje do szpitala. Niech pani idzie do domu. W desperacji biorę komórkę i fotografuję numery tej pomocy ratunkowej – relacjonuje aktorka.

W końcu z powodu uporu Joanny Szczepkowskiej, karetka zabrała mężczyznę do szpitala. Aktorka nie odpuściła sprawy i zdołała się dowiedzieć o dalszych losach mężczyzny.

Jak się okazuje, po dwóch godzinach w szpitalu gdzie nie dostał nawet kroplówki, służby odwiozły go z powrotem.

Nie wiem co ten człowiek dalej zrobi ze swoim życiem, ale je ma. A zostawiony na ławce by nie miał. Może te Wasze tysiące reakcji na zdarzenie, jakoś się skumulują w siłę dla niego. I jemu i Wam życzę zupełnie nowego wspaniałego 2020 roku!! – pisze aktorka w kolejnej relacji.

Co sądzicie o tej sprawie?

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o wydarzeniach z kraju, zobacz: Kolejne zmiany w sprawie emerytur i rent. Ponad milion Polaków otrzyma dodatkowe środki

A także: Sprawa Magdaleny Żuk ponownie nabiera tempa. Czego jeszcze nie wiemy

KR