Kłopoty z organizacją ostatniego pożegnania Ireny Dziedzic: Nieznane fakty z czasu po odejściu dziennikarki

Miała 93 lata. Swego czasu była bardzo znana i lubiana. Ale w chwili śmierci pozostała sama i opuszczona. Co więcej, po licznych kłopotach z odnalezieniem jej rodziny, czym zająć musiała się prokuratura, najbliżsi Ireny Dziedzic nie wykazywali woli, by urządzić jej pogrzeb. W obliczu sytuacji sprawy organizacyjne przejął obcy człowiek.

Jak podaje „pikio.pl”, pojawiły się informacje związane ze śmiercią i pochówkiem Ireny Dziedzic, która odeszła w listopadzie 2018 roku w całkowitym opuszczeniu i samotności. Okazuje się, że po odejściu dziennikarki zaistniało mnóstwo kłopotów z organizacją jej pochówku. Sprawą musiała zająć się prokuratura.

Śmierć Ireny Dziedzic

Irena Dziedzic zmarła 5 listopada 2018 roku. Jej śmierć została praktycznie niezauważona przez bliskich. Legendarna dziennikarka odeszła w zapomnieniu i samotności. W chwili śmierci miała 93 lata.

Niegdyś była znana i lubiana, nazywano ją nawet ikoną polskiego dziennikarstwa. W chwili śmierci została jednak całkowicie sama.

Na pożegnanie mogła liczyć tylko ze strony dawnych sympatyków, którzy nigdy nie zapomnieli jej znaczącego udziału w rozwój polskiego dziennikarstwa.

https://fakty.interia.pl/

Ostatnie pożegnanie Ireny Dziedzic

Najdziwniejsze w całej sytuacji jest to, że pogrzeb Ireny Dziedzic odbył się dopiero w styczniu następnego roku. Ceremonia miała miejsce dokładnie 14 stycznia 2019 roku na cmentarzu leśnym w Laskach.

Przyczyną tak znacznej zwłoki była natomiast postawa rodziny dziennikarki.

Odnaleziona przez prokuraturę rodzina Ireny Dziedzic nie podjęła się bowiem urządzenia pogrzebu. Odmówili podjęcia się organizacji pochówku, dlatego sprawą zajął się ktoś inny.

Tajemniczy biznesmen

Pogrzeb Ireny Dziedzic zorganizował Bogdan B., który na własne życzenie pozostał jednak anonimowy. Nie był to jednak przypadkowy człowiek, bo z dziennikarką łączyła go pewna umowa.

Irena Dziedzic i Bogdan B. w 2012 roku podpisali tzw. odwróconą hipotekę. Warunki umowy przewidywały, że mężczyzna był zobowiązany do wypłaty dziennikarce ustalonej sumy pieniędzy, która miała zapewnić jej godne życie i utrzymanie. Po jego stronie stało natomiast przejęcie domu Ireny Dziedzic z chwilą jej śmierci.

se.pl

Pogrzeb dziennikarki

Z uwagi na warunki zawartej kilka lat wcześniej umowy to właśnie Bogdan B. zdecydował się na organizację pogrzebu Ireny Dziedzic. Mężczyzna miał świadomość, że dziennikarka nie utrzymywała za życia kontaktów z rodziną.

Bogdan B. przejmując sprawy organizacyjne związane z pochówkiem opuszczonej przez rodzinę dziennikarki, nie życzył sobie ujawniania swoich personaliów. Pozostał więc w dużym stopniu anonimowy.

Mężczyzna sam zresztą argumentował to chęcią uniknięcia rozgłosu. Sprawa śmierci Ireny Dziedzic i kłopotów z organizacją ostatniego pożegnania były, jego zdaniem, same w sobie wystarczająco przykre i zasmucające.

 

Gwiazda popularnego w PRL-u programu „Tele-Echo” odeszła w ciszy: LEGENDA TVP ODESZŁA W SAMOTNOŚCI, ZAPOMNIANA PRZEZ WSZYSTKICH

Nieznane fakty z życia wielkiej piosenkarki: IRENA SANTOR MA ZASKAKUJĄCE HOBBY. MAŁO KTO O NIM WIE. ZDRADZAMY SZCZEGÓŁY

 

KK