Po ataku na Pawła Adamowicza polscy politycy i samorządowcy wstrzymali oddech. Nienawiść jednak nie wygasa. Kilka dni temu kolejną ofiarą mogła się stać Katarzyna Lubnauer. Natychmiastowa reakcja barat zmarłego prezydenta Gdańska!

Kiedy w trakcie Światełka do Nieba – tradycyjnej części każdego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz (+54 l.) został zaatakowany przez nożownika cała Polska i światowe media wstrzymały oddech.

W wyniku bezpardonowego ataku szaleńca, który – jak się później okazało – był motywowany politycznie ukochany przez gdańszczan samorządowiec zmarł.

Okazuje się, że żałoba po prezydencie i szok, jaki towarzyszył Polakom przez wiele tygodni polskiego środowiska politycznego niczego nie nauczyły.

Mimo zapewnień o walce z mową nienawiści kolejną ofiarą słownej napaści stała się w ostatnich dniach Katarzyna Lubnauer (50 l.), szefowa Nowoczesnej.

„Lubnauer ty k… szm** dzi** su** trzeba cię zabić jak tego złodzieja Adamowicza” – wiadomość o podobnej treści otrzymała redakcja TVN24 w trakcie jednego z programów publicystycznych, którego gościem była właśnie Katarzyna Lubnauer.

Polityk dowiedziała się o niej po zakończeniu emisji. Sytuacja miała miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek.

– Wpadłam w przerażenie, kiedy pracownicy stacji mnie o tym poinformowali. Wkrótce okazało się również, że nie mogę opuścić pokoju w sejmowym hotelu. Policja zamierzała w tym czasie mężczyznę, który wysłał tę skandaliczną wiadomość. Przebywał w okolicach Sejmu. Rano sprawca został zatrzymany, a ja odetchnęłam z ulgą – powiedziała Super Expressowi.

Osoba, która wysłała wiadomość o tej treści to Włodzimierz W., jeden ze strażników marszałkowskich. Policja postawiła mężczyźnie dwa zarzuty – kierowanie gróźb karalnych pod adresem posłanki, a także znieważenie Lubnauer poprzez korespondencję mailową. Grozi mu do dwóch lat pozbawienia wolności.

Policja i prokuratura zakończyły już postępowanie w tej sprawie, a akt oskarżenia został skierowany do sądu. Funkcjonariusz ostatecznie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw, a także złożył obszerne wyjaśnienia. Miał również wyrazić żal i przeprosić za swój czyn.

Na groźną sytuację niemal natychmiast zareagował starszy brat zmarłego prezydenta Gdańska i kandydat do Sejmu RP, Piotr Adamowicz (58 l.).

Zaapelował do środowisk politycznych o zaprzestanie sporów i siania mowy nienawiści. To właśnie ma stanowić główne źródło podobnych sytuacji.

– Apeluję o zamknięcie politycznego sporu po obu stronach, o odejście od mowy nienawiści. Inaczej powtórzy się styczniowa tragedia z Gdańska. Błędy są po obu stronach. Kto z nas nie pamięta słów pogardy i nienawiści takich, jak „lepszy sort, gorszy sort”, „dorżnięcie watahy”. To nikomu nie jest niepotrzebne! Przestaliśmy ze sobą rozmawiać… To coś niedopuszczalnego! Politycy wciąż przekraczają kolejne granice… – przekonuje Piotr Adamowicz.

źródło: se.pl