Kara za grzechy! Sprawdź, jak dawniej tłumaczono klęski żywiołowe i epidemie.

Od wieków ludzkość nękają klęski żywiołowe i epidemie. Wiele z nich tłumaczono jako karę od Boga za grzechy ludzkości.

Taką retorykę często wykorzystywali kaznodzieje i kapłani, chcąc na wiernych wymóc poprawę i wytłumaczyć niezrozumiałe dla nich wydarzenia.

Epidemia dżumy

Jedną z większych klęsk w dziejach ludzkości była epidemia dżumy, która dotknęła Europę w latach 1347-1353. O tym, jak duża była liczba ofiar choroby świadczyć może porównanie, że była ona równa 80 procent ludności dzisiejszej Norwegii. Jak podaje portal interia, populacja ludności w Europie spadła wówczas o około 150 milionów.

Trzysta lat później epidemia dżumy nawiedziła Londyn. Jak relacjonował w swoim „Dzienniku roku zarazy” Daniel Defoe, mieszkańcy miasta z trwogą wpatrywali się wówczas w niebo, gdzie „zobaczyli miecz ognisty wznoszony ręką wyłaniającą się z chmur, którego ostrze zawisło nad miastem”.

Kara za grzechy

Przytoczone słowa Defoe są odzwierciedleniem żywej w tamtym okresie wiary, że wybuch epidemii jest karą Bożą za grzechy ludzi. Wierze tej towarzyszyło przekonanie, że karze tej nie wolno się sprzeciwiać. Jedynym ratunkiem mógł być post i proszenie Boga o łaskę.

Polska była w czasach epidemii dżumy jednym z niewielu miejsc, w których choroba nie zebrała aż tak śmiertelnego żniwa. W tym również wielu dopatrywało się ręki Boga, który postanowił oszczędzić mieszkańców tych terenów.

Klęski żywiołowe

Gniew Boży objawiać miał się także przez występowanie klęsk żywiołowych. Jedną z nich było trzęsienie ziemi i olbrzymia 20-metrowa fala tsunami, która miała miejsce 1 listopada 1755 roku w Portugalii. Życie straciło wówczas około 90 tysięcy ludzi.

Przedstawiciele Kościoła twierdzili, że winę za tragedię ponoszą grzeszni mieszkańcy kraju, którzy narazili się na gniew Boga, nie przestrzegając ustanowionych przez niego przykazań. Sprawiło to, że mieszkańcy Lizbony zaczęli więcej czasu spędzać w świątyniach.

Japonia 2011

Zdawać by się mogło, że współcześnie, kiedy nie tylko rozumiemy mechanizm powstawania kataklizmów, ale także możemy przewidzieć ich wystąpienie, wiara w gniew Boga przeszła do lamusa. Nic bardziej mylnego.

W 2011 roku w Japonii doszło do trzęsienia ziemi i niszczycielskiej fali tsunami, w wyniku których zginęło około 30 tysięcy ludzi. Polityk i pisarz Shintarō Ishihara stwierdził wówczas, że kataklizm „był karą Boską dla Japończyków za ich chciwość. Tsunami powinno zmyć nasz egoizm. Lepiej zmienić styl życia. Wygoda i konsumpcyjny styl życia nie mogą dłużej trwać”.

Anna Wajs-Wiejacka

To też może cię zainteresować: Proboszcz z Białegostoku chce zlikwidować zabytkowe nagrobki! Skąd taka decyzja?

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w ostatnich dniach: Top 5 najbardziej irytujących zachowań widocznych 1 listopada. Też to robicie?